http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Wrocław >  Wiadomości Wrocław

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Wrocław - Gazeta.pl

Sparaliżowani dostali przeszczep nadziei

Aneta Augustyn
2008-06-26, ostatnia aktualizacja 2008-06-26 00:00

Prof. Jarmundowicz (z lewej) wraz z asystentami podczas operacji
Prof. Jarmundowicz (z lewej) wraz z asystentami podczas operacji
Fot. Paweł Kozioł / AG

Czy człowiek z przeciętym kręgosłupem będzie mógł chodzić? Od czterech lat pracują nad tym wrocławscy lekarze. W czwartek przeprowadzili pierwszą w Polsce operację przeszczepienia do rdzenia kręgowego komórek nerwowych pobranych z nosa

Prof. Włodzimierz Jarmundowicz, szef Kliniki Neurochirurgii wrocławskiej AM
Fot. Paweł Kozioł / AG
Prof. Włodzimierz Jarmundowicz, szef Kliniki Neurochirurgii wrocławskiej AM
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
- Pojawiła się nadzieja dla osób na wózkach inwalidzkich, wobec których medycyna dotąd była bezradna - mówi prof. Włodzimierz Jarmundowicz z wrocławskiej Kliniki Neurochirurgii AM, który kieruje programem badawczym.

Młodemu wrocławianinowi cztery lata temu przecięto nożem rdzeń kręgowy. Został sparaliżowany od pasa w dół. Od tego czasu porusza się na wózku. Do operacji został wybrany m.in. ze względu na młody wiek i dobry ogólny stan zdrowia. Po selekcji odpadło 50 innych pacjentów, którzy wcześniej uczestniczyli w programie badawczym kierowanym przez profesora Jarmundowicza.

Naukowcy pokładają dużą nadzieję w glejowych komórkach węchowych (GKW), które występują w błonie śluzowej nosa. Ich budowę poznano już pod koniec XIX wieku, ale długo nie znano ich funkcji. Dopiero badania prowadzone w latach 80. przez prof. Geoffreya Raismana z National Institute for Medical Research w Londynie wykazały, że są one odpowiedzialne za regenerację nabłonka węchowego. Nabłonek, który pozwala nam odróżniać zapachy, ulega ciągłemu niszczeniu z powodu urazów i stanów zapalnych, ale regeneruje się w ciągu kilku tygodni właśnie dzięki GKW.

- Uszkodzenia centralnego układu nerwowego są nieodwracalne - mówi prof. Jarmundowicz. - Tymczasem okazało się, że komórki glejowe w naszych nosach to jedyna część układu nerwowego, która potrafi się odrodzić. Sparaliżowane szczury z przeciętym rdzeniem, którym wszczepiono GKW, zaczynały znów wspinać się na kratki.

Niezwykłą właściwość komórek z nosa próbuje się wykorzystać do regeneracji zniszczonych włókien rdzenia kręgowego. To szansa dla osób z całkowicie uszkodzonym rdzeniem, m.in. dla ofiar wypadków samochodowych czy skoków do zbyt płytkiej wody.

- Co roku w Polsce z tego powodu 700 osób trafia na wózki inwalidzkie. Dotąd nie było skutecznego sposobu na przywrócenie im czucia i funkcji ruchowych. Dordzeniowa transplantacja glejowych komórek węchowych to przełom w neurochirurgii, który jest pewną nadzieją dla sparaliżowanych. Takich jak nasz pacjent - mówił nam wczoraj profesor godzinę przed operacją.

26-latkowi najpierw pobrano błonę węchową z nosa. Wyizolowano z niej nabłonek, który posłużył do hodowli GKW. Materiał do przeszczepu to mieszanina komórek wyhodowanych w ciągu ostatnich tygodni oraz komórek zamrożonych dwa lata temu i teraz rozmrożonych. Wczoraj podczas wielogodzinnej żmudnej operacji, w której brało udział siedmiu lekarzy, pacjentowi wykonano 120 iniekcji do rdzenia. Każda zawierała około 25 tys. komórek węchowych, które mają stymulować neuroregenerację. Jednak dopiero po roku okaże się, czy mężczyzna będzie mógł poruszać nogami.

Operację poprzedziły cztery lata badań prowadzonych przez naukowców z Kliniki Neurochirurgii Akademii Medycznej oraz z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu. W eksperymentach in vitro, na szczurach oraz na nabłonku węchowym pobranym od zmarłych dawców organów udało się opracować metodę pobierania, selekcji i namnażania komórek, które przeżywały potem w rdzeniach nerwowych. Sprawdzono także ich bezpieczeństwo: nie powodowały u zwierząt guzów ani stanów zapalnych.

- To rzecz całkowicie eksperymentalna - mówi prof. Jarmundowicz.

Dotąd zrobiono trzy takie operacje w Melbourne, nie podano jeszcze ich wyników. Podobne operacje, ale trochę odmienną metodą, wykonano w ostatnich latach w Lizbonie i Londynie, ale i tam dopiero obserwuje się ich wyniki.

- To długotrwały proces - mówi profesor. - Jesteśmy dopiero na początku drogi.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

1 głos

Gazeta.pl Wrocław na Facebooku