Prof. Pacholski: Polskie uczelnie nie są jak firmy

Beata Maciejewska
28.01.2012 , aktualizacja: 26.01.2012 19:51
A A A Drukuj
O tym, komu szkodzi wolność, równość i braterstwo, kto może dorównać Einsteinowi, dlaczego wrocławskie uczelnie potrzebują "bandy czworga", ile wart jest robotnik umysłowy i czy opłaca się likwidować szkoły pomaturalne- z prof. Leszkiem Pacholskim, byłym rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego, rozmawia Beata Maciejewska
Prof. Leszek Pacholski
Fot. Bartłomiej Sowa / AG
Prof. Leszek Pacholski
Beata Maciejewska: "Oddajemy walkowerem swoją pozycję. Największa uczelnia na Dolnym Śląsku degraduje się". Tak pan powiedział "Gazecie", zapowiadając start w wyborach na rektora. Wygląda na to, że przynajmniej część studentów podziela tę opinię. W grudniu studenci stosunków międzynarodowych chcieli zastrajkować, żeby zaprotestować przeciwko niskiemu poziomowi nauczania. Może sanacja zacznie się od dołu?

Prof. Leszek Pacholski*: Nie sądzę, oburzonych jest zbyt mało. Większość studentów, wybierając uczelnię, nie bierze pod uwagę jakości kształcenia. Chcą mieć ładny dyplom za możliwie niską cenę. Im mniej pracy będą musieli włożyć w jego zdobycie, tym lepiej. Mają zresztą sporo racji. Aż 70 proc. absolwentów szkół wyższych pracuje w sektorze publicznym, ich pracodawca zwraca większą uwagę na formalne wymagania niż faktyczne umiejętności. Sektor prywatny zachowuje się inaczej, prywatne firmy komputerowe zatrudniają studentów już po drugim roku, nie czekając na ich dyplom.

Ale znacznie więcej jest tych, którzy nie mogą w ogóle znaleźć pracy zaspokajającej ich aspiracje. Są rozgoryczeni i obwiniają uczelnię, że źle kształci. Może mają rację i to uniwersytet ponosi winę za to, że uczyli się przez pięć lat, zdobyli tytuł magistra albo nawet dwa, a potem przeżyli bolesne rozczarowanie?

Nie więcej niż 10-15 proc. populacji jest w stanie zdobyć wykształcenie, które zakwalifikuje ich do klasy kreatywnej. Ale na studia idzie ponad 50 proc. absolwentów szkół średnich, więc selekcja praktycznie nie istnieje. Ostatnio w związku z niżem demograficznym zaczęło się wręcz polowanie na studentów, liczy się nie matura, lecz chęć szczera. Politycy wmówili młodym ludziom, że każdy może być Einsteinem, wystarczy tytuł magistra. Ale to nieprawda.

Nie każdy może być Einsteinem, ale dlaczego zrezygnować z indeksu uniwersytetu, skoro go dają? Niech uczelnie ograniczą nabór i postawią na jakość!

Świetny pomysł, tylko proszę pamiętać, że gdy roczniki wyżu demograficznego zaczęły osiągać wiek studencki, wzrosło zatrudnienie na uczelniach. A dotacja Ministerstwa Nauki zależy i od liczby studentów, i od liczby pracowników naukowych.

Nikomu nie opłaca się ograniczać zatrudnienia?

Nie, bo zwolnienie pracowników oznacza zmniejszenie dotacji, ale ponieważ nie pokrywa ona całości kosztów, trzeba dorobić na studentach. I koło się zamyka. Poza tym prawie cała Europa ma problem z selekcją kandydatów na studia. System wyższego szkolnictwa został na naszym kontynencie zbudowany po to, żeby młodzi ludzie mieli chwilowe zajęcie, byli przez kilka lat zadowoleni i nie stali się przyczyną społecznych niepokojów. Na pewno nie po to, żeby odnieśli sukcesy w przyszłości. We Francji w dniach zapisów na uniwersytety pod uczelniami tworzą się długie kolejki, bo o przyjęciu decyduje kolejność zgłoszenia kandydata. Selekcja obowiązuje tylko do elitarnych Grande Ecoles, ale one funkcjonują poza systemem uniwersyteckim. I to ich absolwenci mają zagwarantowane miękkie lądowanie na rynku pracy, reszta jest oszukiwana. Niebezpieczne jest to, że oni wierzą w siłę każdego dyplomu. Jeśli już jest, to musi zapewnić atrakcyjne zatrudnienie.

Czyli takie masowe kształcenie nie ma sensu?

Oczywiście, że ma, ale potrzebna jest dywersyfikacja szkół. W Kalifornii, która ma mniej więcej tyle mieszkańców, ile Polska, po ukończeniu szkół średnich kształci się dalej mniej więcej tyle samo osób, co u nas. Tylko nie wszyscy dostają to samo. W konstytucji Kalifornii widnieje od 1960 roku ściśle respektowany zapis, że na stanowe uniwersytety badawcze przyjmuje się tylko 12,5 proc. najlepszych absolwentów tamtejszych szkół średnich.

A co z resztą?

Część studiuje na uniwersytetach, na których nie można zdobyć doktoratu. Tylko kształcą, nie muszą prowadzić prac badawczych, choć mają dobrą kadrę. W Dartmouth College wykładał na przykład John George Kemeny, wybitny matematyk i informatyk, współtwórca języka programowania BASIC. Absolwenci takich college'ów nie mają ambicji naukowych, nie są przygotowywani do pracy naukowej. Ich kształcenie jest dużo tańsze, choć uczą się tyle samo - cztery lata.

A jeśli chcą się jednak uczyć dalej?

Jeżeli odnoszą sukcesy, mogą przejść do uniwersytetu badawczego. Mają wybór, ale muszą stanąć do konkursu. Czyli sita selekcyjne są bardzo szczelne.

W lipcu rozmawiałem z prezydent Harvey Mudd College, która kształci tak znakomicie, że aż 40 proc. absolwentów wybiera studia doktoranckie. A mimo to pani prezydent powiedziała, że rada college'u nie wyraziłaby zgody na przekształcenie szkoły w uczelnię badawczą, nawet gdyby taka była wola wszystkich zatrudnionych. Bo college ma inne zadania.

My mamy szkoły pomaturalne.

Z wielką pogardą traktowane i zamykane. Ostatnio we Wrocławiu uniwersytet dostał propozycje przejęcia majątku oraz uczniów trzech takich szkół - kolegium języków obcych, polonistycznego i opiekunów społecznych. Dlaczego je zlikwidowane, skoro te szkoły miały bardzo dobrą reputację?

Bo uważa się powszechnie, że to żadne wykształcenie, dzisiaj edukacja powinna trwać dłużej.

Często absolwent dobrej dwuletniej szkoły jest więcej wart na rynku pracy od słabego magistra, 80 proc. programistów w Krzemowej Dolinie to ludzie po dwuletnich szkołach pomaturalnych. Ich się uczy inaczej i czegoś innego. Programista przygotowany jest do prac rutynowych i powtarzalnych, trochę jak przy taśmie fabrycznej. Jeden z rektorów Stanforda wymyślił pojęcie "robotnik umysłowy" i ono do programistów pasuje. Natomiast informatyk po Berkeley jest przygotowany do rozwiązywanie niestandardowych problemów i kierowania grupami programistów.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 122 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    48 głosów

Znajdź nas na Facebooku