Wrocław
http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Wrocław >  Kultura Wrocław

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wrocław - Gazeta.pl

Mirosław Bałka przygotował wystawę specjalnie dla Centrum Sztuki WRO

Agata Saraczyńska
2008-10-26, ostatnia aktualizacja 2008-10-26 19:27

Jest jednym z najbardziej cenionych współczesnych artystów polskich. Do Wrocławia przywiózł zestaw instalacji bazujących na technice wideo.

SERWISY
Bałka znany jest z minimalistycznych w formie rzeźb, w których rezygnuje z dosłowności przekazu. Zajmuje go problem ludzkiego ciała, często zaszyfrowanego pod postacią materiałów codziennego użytku, a także ciepła czy zapachu. Jego prace oglądać można we wszystkich liczących się światowych kolekcjach. Stałą temperaturę 37 stopni Celsjusza ma jego pomnik ofiar katastrofy promu "Estonia", którym wygrał międzynarodowy konkurs rzeźbiarski w Sztokholmie w 1998 roku.

Do Wrocławia artysta przywiózł zestaw instalacji bazujących na technice wideo. Bałka w wideoarcie, tak jak i w rzeźbie, do granic ostatecznych eliminuje formę. Wykorzystuje jedynie technikę zapisu oraz projekcji - zapętlonej, pozbawionej jakiegokolwiek montażu.

Nie jest to pokaz dla osób oczekujących estetycznych doznań. Nie tylko wizualnej przyjemności, ale przyjemności jakiejkolwiek. To wystawa trudna. Aby zrozumieć jej przesłanie, nie wystarczy wejść do galerii, patrzeć i słuchać. Trzeba poddać się stworzonemu nastrojowi niepokoju, opresji. Trzeba nie tylko zadać sobie trud rozpoznania kształtów i dźwięków, ale uważnie przeczytać te nieliczne wskazówki, które podsuwa nam Bałka lakonicznymi wyjaśnieniami.

Tytuł oraz motto wystawy artysta zaczerpnął z wiersza Paula Celana "Jetzt" zamieszczonego w ostatnim wydanym za życia poety zbiorze "Lichtzwang" (1970). Cytat "Teraz, gdy klęczniki płoną, zjadam księgę i wszystkie insygnia" nie pojawia się na wystawie, ale musimy go mieć cały czas "z tyłu głowy".

Wystawę tworzy siedem prac, z czego dotąd pokazywana była jedynie "AAA+Rauch Signale" - zarejestrowane kamerą wideo kłęby spalin z rykiem wydobywające się z rur wydechowych wozu straży pożarnej. Nie widać jednak ani samochodu, ani kierowcy, tylko efekty ich działania. Ten hałas i zanikające światło są tłem dla reszty ekspozycji.

Pokaz otwierają dwie projekcje.

Pierwsza to "Audi HBE F144" - prezentacja w programie PowerPoint obrazów zaczerpniętych z transmisji telewizyjnej z wizyty Benedykta XVI w Auschwitz. 20 ujęć ukazuje, jak audi, otoczone przez kilkunastu ochroniarzy w garniturach, wolno przemierza uliczki pomiędzy obozowymi blokami. Sam papież jest niewidoczny, choć policyjna tablica rejestracyjna HBE przywodzi skojarzenie z łacińskim brzmieniem kanonicznej formuły obwieszczającej światu: "Habemus papam" - mamy papieża.

Druga to "Primitive" - kilkusekundowy fragment wyznania Franza Suchomela, Unterscharführera SS, który mówi o eksterminacji Żydów w filmie "Shoah" Claude'a Lanzmanna. Z całej wypowiedzi - "Treblinka była prymitywną, ale dobrze funkcjonującą linią produkcyjną śmierci" - Bałka wykorzystał jedynie uparcie powtarzane słowo "Primitive" oraz rozmyty obraz twarzy zbrodniarza.

Z ciemności panujących w galerii wyłania się również "DB", czyli miarowo migający widok europalety przypominającej zakratowane okno. Trzeba wiedzieć, że ten ready made z pracowni artysty nosi logo niemieckich kolei, którego jednak na wideo nie rozpoznamy, choć wręcz słychać turkot kół jadącego bydlęcego wagonu.

Kolejną zagadką może być praca "I Knew It Had 4 in It", czyli powiększająca się i zmniejszająca się cyfra 4. To następne odniesienie do "Shoah", w którym w wywiadzie Franz Grassler, zastępca komisarza getta warszawskiego, nie dość precyzyjnie przypomina sobie liczbę ofiar. W filmie zastanawia się: 40, 400 tys., dopiero podpowiedź: 400 tys. powoduje, że stwierdza "wiedziałem, że musi być w tym 4".

Na wystawie zobaczymy jeszcze "Mapping The Studio, Too", czyli rejestrację chaotycznego ruchu nakręcanej myszki -zabawki, oraz "Sundays kill more", nudny i przygnębiający widok zachmurzonego nieba za oknem pomieszczenia, w którym rozbrzmiewa czytany na głos wiersz Charlesa Bukowskiego pod tym właśnie tytułem.

Podążanie po pozostawionych przez Bałkę tropach pozwala dojść do celu, jednak konieczne jest zaangażowanie w to naszych emocji, wiedzy i empatii. Dopiero wkładając ten intelektualny wysiłek, zrozumiemy, czemu, wchodząc do galerii, przechodzą nam, całkiem intuicyjnie, ciarki po plecach.

"Jetzt" - wystawa Mirosława Bałki w Centrum Sztuki WRO, ul. Widok 7, czynna do 16 listopada

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów