Rozmowa z Katarzyną Kozyrą - Marzyć można nawet o kastracji

Rozmawiała Agata Saraczyńska
2007-02-16 , aktualizacja: 16.02.2007 00:00
A A A Drukuj
?W sztuce marzenia stają się rzeczywistością? - to artystyczne motto Katarzyny Kozyry i tytuł otwieranej dziś wystawy w BWA Awangarda
Jedna z najsłynniejszych współczesnych polskich artystek przez ponad trzy lata realizowała w różnych miejscach Europy akcje, spektakle parateatralne, happeningi z udziałem publiczności. Była reżyserem i aktorem, a tak naprawdę tworzywem w rękach mistrzów-przewodników: berlińskiego transwestyty Glorii Viagry i Maestra, czyli nauczyciela śpiewu operowego Grzegorza Pitułeja.

Filmy i rejestracje wideo dokumentujące cały cykl zgromadzono teraz po raz pierwszy we Wrocławiu. Telewizory i projekcje zajmują najbardziej zaskakujące zakątki galerii, a do noszenia ekranów na plecach zatrudnione zostały nawet krasnoludki.

Rozmowa z Katarzyną Kozyrą

Agata Saraczyńska: Jakie marzenia urzeczywistniłaś w swym projekcie?

Katarzyna Kozyra: Wszystkie. Najpierw miałam jedne, potem następne. I też je spełniłam. W kolejnych odsłonach tańczę jak baletnica, śpiewam jak solistka operowa, zmieniam się w piękną kobietę, robię nawet szpagat. Wchodzę do męskiej szatni, staję się boskim kastratem.

Nie uwierzę, że nie masz więcej marzeń!

Oczywiście, że ciągle pojawiają się nowe.

Ale BWA chwali się, że właśnie we Wrocławiu kończysz "W sztuce marzenia stają się rzeczywistością".

Na razie nie planuję kontynuacji. Spełniłam się, ale nigdy nie wiadomo, co mi jeszcze do głowy wpadnie. Poza tym ciągle realizuję i inne projekty.

Część twoich urzeczywistnionych marzeń była snami.

Nie widzę w tym żadnej różnicy, one też wymagały inscenizacji. W projekcie stapiają się w jedno, czyli w sztukę.

Jesteś sztandarową skandalistką polskiej sztuki.

Zaraz, zaraz - chyba byłam skandalistką. Teraz to już chyba się ode mnie odczepili. A przynajmniej nie czuję się przypisana do tej roli.

Co jest dziś skandalem w sztuce?

Chyba wszystko. Nie jestem w stanie przewidzieć, co kogoś zbulwersuje, i, prawdę mówiąc, w ogóle mnie to nie zastanawia. Od skandalizowania są pisma brukowe.

W "Il castrato" zmieniasz się w mężczyznę, który następnie zostaje wykastrowany. Ten performance budzi przerażenie.

Ale to przecież nie jest kastracja, tylko odcinanie kawałka plastiku, iluzja, sztuka.

To właśnie realizując ten performance w Bolonii, zakończyłaś pracę nad cyklem.

W "Il castrato" wychodzę z moimi artystycznymi mamą i tatą: Glorią Viagrą i Maestro, to oni w kolejnych odsłonach stworzyli mnie jako kobietę, śpiewaczkę, tancerkę. To oni urzeczywistnili moje marzenia i to oni w końcu kastrują mnie w imię sztuki. Bo przez wieki boscy kastraci zachowywali piękny głos, by czysto śpiewać dla papieży. Teraz Gloria i Maestro odkrywają mnie między babami, kastrują. Później słuchają, jak ładnie śpiewam i staję się sacrum.

Nic w twoich pracach nie jest jednoznaczne. W "Il castrato" występujesz na scenie między drag queens, przyglądają ci się zgromadzeni na widowni mężczyźni. W "Cheerleaderce" wkraczasz do męskiej szatni. I faceci zwracają na ciebie uwagę wtedy, gdy występujesz ucharakteryzowana na grubaskę albo zmieniasz się w faceta. Nie robisz wrażenia jako ponętna panienka w miniówce.

"Cheerleaderka" nawiązuje do pierwszego odcinka cyklu, w którym śledzę Glorię Viagrę, transwestytę, gdy idzie po moście i śpiewa pieśń "Traume", "Marzenie". Nikt jej się wtedy nie oprze. Podobnie ja w męskiej szatni wzbudzam furorę, gdy mam fiuta.

Udaje Ci się dzięki sztuce realizować marzenia. Byłaś Królewną Śnieżką otoczoną przez krasnoludków, w których wcieliły się prawdzie karły. Noszono cię po ulicach w czarnym jak trumna fortepianie, zajmowałaś wielką fasadę galerii, występując w coraz to nowych sukniach. Byłaś diwą, primabaleriną. Wracając na ziemię - powiedz, kto za to płaci?

Bardzo różnie - zdobywam granty, dostaję zamówienia wyprodukowania dzieła na festiwale, zapraszają mnie galerie. Czasem płacę sama albo akcje finansuje moja mama.

Słyszałam, że ta wystawa w Awangardzie i performance nie są ostatnią twoją tegoroczną wizytą we Wrocławiu. Zostałaś zaproszona do przygotowania czegoś na festiwal teatralny Dialog.

Trwają rozmowy, mam podpisać umowę, ale jeszcze nie wiem, co pokażę w październiku.

Podziel się

  • 29 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Re: Rozmowa z Katarzyną Kozyrą - Marzyć można naw membrum_virile 16.02.07, 17:06

    Artystą uznawanym i cenionym, takim z nazwiskiem, nie zostaje ten, kto talent ma ogromny, lecz szczęście. Bohomazy wychodzą spod rąk dziesiątek tysięcy, na wierzch zaś wypływa kilku, »

  • Do Lidki - historycy sztuki wrogiem sztuki kklement 19.02.07, 12:17

    Oburzasz się, że osoby nie będące historykami sztuki śmieją krytykować "twórczość" Kozyry, a nawet odbierać tej "tworczości" rangę sztuki.Powiem tak: jeśli o tym, czy coś jest, czy nie jest »

  • łomatkojedyna! wroclaska 19.02.07, 19:25

    Ileż zjadliwości, niewiedzy, braku wrażliwości jest w naszym narodzie.Dusza sarmacka wiecznie żywa, niestety. W XVII w taki sam sposób pewne siebie szlachciury, czynią rwetes okrutny, wszem »