Areszt na auta przed centrum handlowym. Blokują koła
28.02.2011
, aktualizacja: 28.02.2011 14:05
Na parkingu przed Praktikerem przy ul. Krakowskiej prywatna firma zakłada blokady na koła aut i żąda 300 zł za ich zdjęcie. Gdy ktoś nie chce płacić, jej pracownicy grożą wezwaniem lawety. Policja i straż miejska twierdzą, że to nielegalne. Firma przekonuje, że jedynie wykorzystuje lukę w prawie
- Wyszedłem ze sklepu, patrzę, a mój bus ma blokadę na kole - mówi pan Marek, kierowca. - Nie wiedziałem, o co chodzi. Nagle podjechał samochód. Wysiadł z niego jakiś gość i mówi, że zdejmie mi blokadę, jak zapłacę 300 zł. Zacząłem się z nim kłócić, że przecież tylko policja i straż miejska mają prawo zakładać blokady. A on na to, że albo płacę, albo wzywa lawetę. Dałem mu 50 zł i mnie puścił.
Panu Markowi firma Park Partner założyła blokadę, bo stanął na zakazie. Przed Praktikerem na ul. Krakowskiej można jednak zaparkować jak najbardziej prawidłowo, a i tak kierowcę będzie to kosztować, nawet 300 zł.
Marcin Poślad, nasz czytelnik, musiał zapłacić, bo auto na parkingu stało zbyt długo. Utargował karę w wysokości 75 zł. - Na moje argumenty, że parking przy hipermarkecie jest ogólnodostępny i każdy może tu parkować, zostałem zrugany, abym nie cwaniakował, bo mogą mi odholować auto i będę musiał za to zapłacić - opowiada.
Park Partner uważa, że wszystko jest w porządku, bo o karach informuje regulamin wywieszony przy bramach wjazdowych. Problem w tym, że tablice są małe. Kierowca musiałby wysiąść, by je odczytać. A to nierealne, bo zablokowałby wjazd. Zresztą zapoznanie się z regulaminem niewiele daje, bo przepisy wewnętrzne są mało precyzyjne. Kara grozi za "pozostawienie pojazdu na dłuższy czas, ponad racjonalną potrzebę skorzystania z centrum handlowego".
- To głupi przepis. Jednemu klientowi zakupy zajmują godzinę, a drugi może tu spędzić nawet cały dzień - skarży się ekspedientka jednego ze sklepów. - To duże centrum. Jest restauracja. Ktoś przyjedzie na obiad, a ci mu założą blokadę.
W sobotę około południa unieruchomionych było kilka aut. Za wycieraczkami miały kolorowe karteczki, z godziną o której przyjechały. - Parkuję tu od dwóch lat. Nikt wcześniej nie zakładał blokad. Nie wiem, co robić: płacić czy nie? - zastanawiał się jeden z ukaranych kierowców.
Od pracownika Park Partner dowiedzieliśmy się, że zdarzają się dni, gdy zakładanych jest nawet 30 blokad. Firma działa na zlecenie zarządcy terenu spółki King Sturge.
- W weekendy mieliśmy bardzo duże problemy z osobami, które parkowały, nie robiąc zakupów, i zajmowały miejsca klientom centrum - tłumaczy Andrzej Koszański z King Sturge. - Wiele osób parkowało również na miejscach dla niepełnosprawnych oraz drogach przeciwpożarowych. Dlatego zdecydowaliśmy się na wprowadzenie regulaminu parkingu. Umożliwia on m.in. wynajętej firmie pobieranie opłat i zakładanie blokad parkującym niezgodnie z przepisami regulaminu. Jest to prywatny parking, mamy więc taką możliwość. Konsultowaliśmy tę kwestię z prawnikami. Dodatkowo mieliśmy na terenie centrum wizytę policji, która również uznała, że wszystko jest w porządku.
Parking najczęściej zajmowany jest przez studentów mieszczącej się naprzeciwko Wyższej Szkoły Zarządzania „ Edukacja” i to głównie z myślą o nich wprowadzono blokady. - Regulamin wprowadziliśmy na wyraźną prośbę najemców, którzy narzekali, że ich klienci nie mają gdzie zaparkować. Teraz, przyjeżdżając na zakupy, łatwiej można znaleźć miejsce postojowe - twierdzi Koszański.
King Sturge nie płaci za usługi Park Partnera. Firma utrzymuje się z tego, co dostanie od kierowców za zdjęcie blokady. Wbrew temu, co twierdzi zarządca parkingu, policja uważa taką działalność za nielegalną. - Prywatna firma nie może zakładać blokad. Kierowca tak unieruchomionego auta może nas zawiadomić, bo to ograniczanie swobód obywatelskich - uważa Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji.
Podobnie sprawę ocenia staż miejska. - Prawo wyraźnie mówi, że jedynie policja i straż miejska są uprawnione do stosowania urządzeń blokujących - mówi Sławomir Chełchowski, rzecznik straży. - Zarządca parkingu ma prawo pobierać opłatę za złamanie regulaminu. Jednak musi dochodzić tego roszczenia w sądzie, a nie zakładając komuś blokadę. To ograniczanie dostępu do czyjejś własności. Kierowca może taką firmę oskarżyć o zabór mienia.
Park Partner twierdzi, że działa legalnie. - Policja i straż miejska uzurpują sobie monopol na blokady. Jednak przepisy, o których mówią, nadają im prawo ich zakładania tylko na terenie ogólnodostępnym. Parking jest ogólnodostępny, ale prywatny - przekonuje właściciel firmy Jarosław Świderek. - To luka prawna, którą wykorzystujemy. Dlatego fakt, że zakładamy blokady, wzbudza tyle emocji. Trzeba jednak zrozumieć również właściciela terenu, który chce, by parking służył klientom.
Można to zrobić lepiej - komentarz Wojciecha Szymańskiego
Nawet jeśli właściciele parkingu przed centrum handlowym mają kłopoty z blokującymi miejsca postojowe kierowcami, to do robienia porządków zabrali się najgorzej jak tylko mogli. Wynajdywanie rzekomych prawnych luk jest w tym przypadku zajęciem tyleż karkołomnym, co zupełnie niepotrzebnym. Bo na parkingach przed wieloma sklepami już dawno odkryto, co zrobić, by niepożądani kierowcy godzinami nie blokowali miejsc. Wystarczy zainstalować bramki i przy wyjeździe kasować za postój tych, którzy przekroczyli darmowy czas wyznaczony przez właściciela. To operacja zdecydowanie prostsza i skuteczniejsza niż obława na samochody z blokadami w ręku.
Panu Markowi firma Park Partner założyła blokadę, bo stanął na zakazie. Przed Praktikerem na ul. Krakowskiej można jednak zaparkować jak najbardziej prawidłowo, a i tak kierowcę będzie to kosztować, nawet 300 zł.
Marcin Poślad, nasz czytelnik, musiał zapłacić, bo auto na parkingu stało zbyt długo. Utargował karę w wysokości 75 zł. - Na moje argumenty, że parking przy hipermarkecie jest ogólnodostępny i każdy może tu parkować, zostałem zrugany, abym nie cwaniakował, bo mogą mi odholować auto i będę musiał za to zapłacić - opowiada.
Park Partner uważa, że wszystko jest w porządku, bo o karach informuje regulamin wywieszony przy bramach wjazdowych. Problem w tym, że tablice są małe. Kierowca musiałby wysiąść, by je odczytać. A to nierealne, bo zablokowałby wjazd. Zresztą zapoznanie się z regulaminem niewiele daje, bo przepisy wewnętrzne są mało precyzyjne. Kara grozi za "pozostawienie pojazdu na dłuższy czas, ponad racjonalną potrzebę skorzystania z centrum handlowego".
- To głupi przepis. Jednemu klientowi zakupy zajmują godzinę, a drugi może tu spędzić nawet cały dzień - skarży się ekspedientka jednego ze sklepów. - To duże centrum. Jest restauracja. Ktoś przyjedzie na obiad, a ci mu założą blokadę.
W sobotę około południa unieruchomionych było kilka aut. Za wycieraczkami miały kolorowe karteczki, z godziną o której przyjechały. - Parkuję tu od dwóch lat. Nikt wcześniej nie zakładał blokad. Nie wiem, co robić: płacić czy nie? - zastanawiał się jeden z ukaranych kierowców.
Od pracownika Park Partner dowiedzieliśmy się, że zdarzają się dni, gdy zakładanych jest nawet 30 blokad. Firma działa na zlecenie zarządcy terenu spółki King Sturge.
- W weekendy mieliśmy bardzo duże problemy z osobami, które parkowały, nie robiąc zakupów, i zajmowały miejsca klientom centrum - tłumaczy Andrzej Koszański z King Sturge. - Wiele osób parkowało również na miejscach dla niepełnosprawnych oraz drogach przeciwpożarowych. Dlatego zdecydowaliśmy się na wprowadzenie regulaminu parkingu. Umożliwia on m.in. wynajętej firmie pobieranie opłat i zakładanie blokad parkującym niezgodnie z przepisami regulaminu. Jest to prywatny parking, mamy więc taką możliwość. Konsultowaliśmy tę kwestię z prawnikami. Dodatkowo mieliśmy na terenie centrum wizytę policji, która również uznała, że wszystko jest w porządku.
Parking najczęściej zajmowany jest przez studentów mieszczącej się naprzeciwko Wyższej Szkoły Zarządzania „ Edukacja” i to głównie z myślą o nich wprowadzono blokady. - Regulamin wprowadziliśmy na wyraźną prośbę najemców, którzy narzekali, że ich klienci nie mają gdzie zaparkować. Teraz, przyjeżdżając na zakupy, łatwiej można znaleźć miejsce postojowe - twierdzi Koszański.
King Sturge nie płaci za usługi Park Partnera. Firma utrzymuje się z tego, co dostanie od kierowców za zdjęcie blokady. Wbrew temu, co twierdzi zarządca parkingu, policja uważa taką działalność za nielegalną. - Prywatna firma nie może zakładać blokad. Kierowca tak unieruchomionego auta może nas zawiadomić, bo to ograniczanie swobód obywatelskich - uważa Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji.
Podobnie sprawę ocenia staż miejska. - Prawo wyraźnie mówi, że jedynie policja i straż miejska są uprawnione do stosowania urządzeń blokujących - mówi Sławomir Chełchowski, rzecznik straży. - Zarządca parkingu ma prawo pobierać opłatę za złamanie regulaminu. Jednak musi dochodzić tego roszczenia w sądzie, a nie zakładając komuś blokadę. To ograniczanie dostępu do czyjejś własności. Kierowca może taką firmę oskarżyć o zabór mienia.
Park Partner twierdzi, że działa legalnie. - Policja i straż miejska uzurpują sobie monopol na blokady. Jednak przepisy, o których mówią, nadają im prawo ich zakładania tylko na terenie ogólnodostępnym. Parking jest ogólnodostępny, ale prywatny - przekonuje właściciel firmy Jarosław Świderek. - To luka prawna, którą wykorzystujemy. Dlatego fakt, że zakładamy blokady, wzbudza tyle emocji. Trzeba jednak zrozumieć również właściciela terenu, który chce, by parking służył klientom.
Można to zrobić lepiej - komentarz Wojciecha Szymańskiego
Nawet jeśli właściciele parkingu przed centrum handlowym mają kłopoty z blokującymi miejsca postojowe kierowcami, to do robienia porządków zabrali się najgorzej jak tylko mogli. Wynajdywanie rzekomych prawnych luk jest w tym przypadku zajęciem tyleż karkołomnym, co zupełnie niepotrzebnym. Bo na parkingach przed wieloma sklepami już dawno odkryto, co zrobić, by niepożądani kierowcy godzinami nie blokowali miejsc. Wystarczy zainstalować bramki i przy wyjeździe kasować za postój tych, którzy przekroczyli darmowy czas wyznaczony przez właściciela. To operacja zdecydowanie prostsza i skuteczniejsza niż obława na samochody z blokadami w ręku.
- 183 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
25 głosów
-
Areszt na auta przed centrum handlowym. Blokują...
tomboy81
28.02.11, 09:31
Często robię tam zakupy w spożywczym. Ciekawe czy rosłe chłopaki te blokady zakładają bo jestem nerwowy w takich sytuacjach.»
-
Areszt na auta przed centrum handlowym. Blokują...
olbinfans84
28.02.11, 10:56
I tak tam nie kupuje w tym zapyziałym faszystowskim sklepie z metodami z Białorusi...»
-
Areszt na auta przed centrum handlowym. Blokują...
big_mateo
28.02.11, 13:53
Pan Jarosław Świderek najwyraźniej nie przeczytał ustawy i rozporządzeń lub zatrudnił prawników po trójach na torach...Linki:1. »
Najczęściej czytane24 htydzień





więcej zdjęć