U nas od narciarzy ważniejszy jest ekolog na drzewie

Ryszard Wojtaszek, Stowarzyszenie "Masyw Śnieżnika"
24.11.2009 , aktualizacja: 24.11.2009 14:56
A A A Drukuj
LIST DO REDAKCJI. Tekst prof. Klausa Bachmanna "Niedługo ruszymy na stoki - najchętniej zagraniczne" zawiera szereg istotnych spostrzeżeń na temat jakości usług oferowanych w sudeckich ośrodkach narciarskich. Jest to jednak opinia jednostronna i wymaga komentarza.
SERWISY
Przed sezonem rozpoczyna się w Polsce każdego roku czas lansowania wyjazdów na narty za granicę, gdzie ma być taniej i lepiej. Profesor Klaus Bachmann nie zostawia suchej nitki na sudeckich ośrodkach, które zbyt mało oferują narciarzom.

To nie do końca jest tak. Inwestycji mało, bo u nas gros terenów nadających się na nie to albo "Natura 2000", albo park krajobrazowy. Wycięcie drzewa to problem, więc co mówić o trasach zjazdowych czy pod wyciągi. Ale to się zmienia. Fakt, powoli.

Świeradów, Kowary, nowe wyciągi w Zieleńcu i ostatnio Sienna - Czarna Góra. W tych dwóch ostatnich jeden karnet obowiązuje na wszystkie wyciągi od kilku lat. Z Zieleńca na Czarną Górę jest za daleko (80 km), by wspólny karnet miał sens. Od roku narciarze mają bezpłatny autobus Stara Morawa - Stronie Śląskie - Czarna Góra. W tym roku Kamienica i Czarna Góra będą miały wspólny karnet. Trwają rozmowy z PKS Kłodzko na uruchomienie połączeń pętlowych Kłodzko - Bystrzyca - Sienna - Stronie Śląskie - Kłodzko w obu kierunkach, wydłużenie trasy Kłodzko - Bolesławów do Nowej Morawy (dojazd do Kamienicy). Być może Bystrzyca - Sienna - Kamienica. Wzdłuż drogi ze Stronia do Siennej jak grzyby po deszczu wyrastają nowe obiekty noclegowe i gastronomiczne.

Sudety to nie Alpy i nie urosną. Więc nie będzie lepiej niż w Austrii. Ale czy tam jest taniej? Nasi narciarze wolą zapłacić 110 euro za najtańsze siedem noclegów bez śniadania w agroturystyce w Kaprun niż 43 euro w Siennej. Albo 135 euro za skipas w Spindlerowym Młynie, niż 97 euro w Zieleńcu albo 121 euro w Ramzowej, która z jedną koleją ustępuje Czarnej Górze pod względem długości i ilości tras, zwłaszcza że kończy się tu budowa dwóch czteroosobowych kolei.

Owszem, zostaliśmy w tyle, bo bardziej liczy się ekolog na drzewie, niż byt ludności w regionach pozbawionych innych miejsc pracy niż turystyka. Jeśli jednak będzie tak, jak w jednej z komercyjnych telewizji, gdzie w co drugiej prognozie pogody zachęca się do wyjazdów zagranicznych, a jeszcze dołączy się do tego prasa, to istotnego wzrostu atrakcyjności naszych ośrodków narciarskich nie będzie. Nie ma narciarzy - nie ma inwestycji. I odwrotnie.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów