Mieszkańcy osiedla Złotniki wpuszczeni w kanał

Agata Saraczyńska
12.08.2009 , aktualizacja: 11.08.2009 20:26
A A A Drukuj
- Albo nie możemy wyjechać z domu, albo do niego wrócić. Nikt nie wie, kiedy, na jak długo i która ulica zostanie zamknięta - skarżą się mieszkańcy Złotnik. Prace przy kanalizacji oraz doprowadzeniu wody sparaliżowały życie na osiedlu.
Mieszkanka Złotnik Agata Jach boi się, że jej chory syn nie będzie mógł dojeżdżać do szkoły, bo na osiedle nie dojedzie miejski bus
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Mieszkanka Złotnik Agata Jach boi się, że jej chory syn nie będzie mógł dojeżdżać do szkoły, bo na osiedle nie dojedzie miejski bus
Niemal na każdej ulicy trwają tu prace. Robotnicy i maszyny kopią głębokie rowy pod kolektory i rury, instalują wodociągi, zakładają kanalizacje sanitarną i deszczową. Między koparkami, spychaczami i ciężarówkami przemykają mieszkańcy.

Ryszard Zubkiewicz z ul. Chęcińskiej: - Wyjeżdżając rano z domu, nigdy nie wiem, jaką trasą do niego dojadę po południu i czy w ogóle uda mi się wrócić. W poniedziałek utknąłem na objeździe na ponad godzinę i uszkodziłem samochód. Rozumiem, że te wykopy to konieczność, ale zupełnie przestano się z nami liczyć.

W szczególnie trudnej sytuacji jest Agata Jach z ul. Żywieckiej, matka dziecka z porażeniem mózgowym: - Cały czas drżę, czy w razie potrzeby dotrze do nas karetka. Wiem, że prace prowadzone są w naszym interesie, ale towarzyszy im olbrzymi chaos. W niektóre dni roboty prowadzone są po obu stronach ulicy naraz, co uniemożliwia wydostanie się autem. Kiedy się na to skarżyłam, usłyszałam, że mogę sobie pojechać na wakacje.

Mieszkańcy skarżą się, że nikt nie udostępnia im harmonogramu prac i nie przekazuje danych, które ulice i kiedy będą nieprzejezdne.

Alicja Porochońska nadzorująca inwestycje z biura Funduszu Spójności zaprzecza: - Regularnie informujemy mieszkańców o etapach prac, organizujemy spotkania. Wszyscy dostali kartki z terminami robót. Za 45 mln euro chcemy poprawić ich komfort życia - tłumaczy.

Mieszkańcy twierdzą jednak, że informacje docierały do nich jedynie na początku inwestycji.

Niemal na całym osiedlu obowiązuje zakaz ruchu. - Bo to przecież jest plac budowy - tłumaczy inżynier projektu Marek Iłowski i narzeka z kolei na mieszkańców: - Wszyscy łamią ten zakaz, a to prowadzi do opóźnienia robót, bo robotnicy muszą przepuszczać samochody. Nie sprzyjała nam też aura i także dlatego mamy opóźnienia.

Mieszkańcy boją się, że najgorsze dopiero przed nimi. - Zbliża się rok szkolny, dzieci czeka trudna droga do szkoły. Bo jak pada, to chodzą zabłocone, a jak jest sucho, to toną w kurzu. No i będą spóźniać się na lekcje - martwi się mieszkanka Zakopiańskiej.

Agata Jach boi się, że jej chory syn nie będzie mógł dojeżdżać do szkoły, bo na osiedle nie dojedzie miejski bus, który go na nie zabiera. - Dodatkowo już niebawem ulicę przedzieli głęboki rów. Jak pokonamy go wózkiem?

Mieszkańców nie przekonują deklaracje inżyniera Iłowskiego, który zapewnia, że umożliwi mieszkańcom dojście do posesji. - Jak mamy mu wierzyć, skoro dotąd nie reagował na nasze skargi? - pytają.

Podziel się

  • 56 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów