Rowery kradną wrocławskie krasnoludki?

Ian Pelczar, Radio RAM
15.06.2009 , aktualizacja: 15.06.2009 14:33
A A A Drukuj
LIST. Święto wrocławskiego rowerzysty skończyło się dla mnie tak, jak dla wielu wrocławskich rowerzystów kończy się czasem dzień - na frustracji i bezsilnej złości.
Jeden z licznych wrocławskich krasnali zaprezentował obywatelską postawę
Fot. Mieczysław Michalak/ AG
Jeden z licznych wrocławskich krasnali zaprezentował obywatelską postawę
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Tym razem nikt nie ukradł mi roweru, to zdarzało się już wcześniej - nieważne, czy zostawał przypięty na parkingu w biały dzień, czy zamknięty w piwnicy. Nikt też dla samego wandalizmu nie wyrwał mi wentylka, co też już przerabiałem. Nie połamano nóżki i nie pobito dla zabawy świateł odblaskowych, co dotknęło ostatnio koleżankę z Teatru Rozmaitości w centrum stolicy.

Teraz mój rower wyszedł na przeciw zapotrzebowaniu innego rowerzysty. Z 34-letniego leoparda zaparkowanego na skrzyżowaniu Weigla i Ślężnej, przypiętego do stojaka przy kiosku, skradziono pompkę rowerową.

Ciekawe, czy złodziejowi będzie pasowała. I czy naprawdę nikt nie widział, jak ktoś podchodzi do roweru i kradnie? Słyszę oczywiście z lewej i z prawej, że niepotrzebnie cokolwiek przy rowerze zostawiłem. Fakt - raz wziąłem nawet ze sobą pompkę na salę kinową. Czułem się jednak dziwnie. Lampkę i prędkościomierz mogę jeszcze chować, ale demontować za każdym razem pompkę lub koszyk? A może powinienem pięć razy dziennie wnosić rower na swoje ostatnie piętro, bo w końcu ktoś upomni się także o niego? Zastanawiałem się, jakie pytanie mógłbym zadać w trakcie debaty "sto pytań do oficera rowerowego Wrocławia". Krążyły mi po głowie te związane z bezpieczeństwem na ścieżkach rowerowych - kiedy wreszcie zostaną dostosowane i nie będą przecinać skrzyżowań, jak na Powstańców Śląskich; czy rowerzyści przestaną wyprzedzać się z prawej strony i jeździć lewym pasem; jak zaapelować do pieszych, by naprawdę zwracali uwagę, wchodząc na pas chodnika dla rowerów?

Te wszystkie pytania na koniec święta wrocławskiego rowerzysty muszę zamienić na pytanie retoryczne: kiedy ktokolwiek zacznie dobrze traktować rowerzystów, skoro oni sami siebie traktują nawzajem z pospolitym chamstwem ?

Podobno w cywilizowanych europejskich miastach rowerowe kradzieże są rzadkością. Cóż, ja mieszkam w mieście spotkań. Moją pompkę podprowadziły pewnie krasnoludki.

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? pracownikxyz 15.06.09, 14:51

    I dziwić się, że Niemcy mają nas za naród złodziei. Smutne to, ale trzeba imprzyznać, że niestety dla ogromnej części społeczeństwa kradzież się czymśnaturalnym. Ciężko znaleźć coś co nie »

  • Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? jacek.killman 15.06.09, 20:49

    Co wy u licha z tymi pompkami? Nie można bez nich żyć czy co? A nadmuchać dętkę nie łaska?»