W Meksyku działa zakaz palenia, a u nas?

Małgorzata Polańska, Meksyk
08.01.2009 , aktualizacja: 08.01.2009 13:42
A A A Drukuj
LIST CZYTELNICZKI. Poruszona artykułem - właściwie zbiorem tekstów z różnych części Polski na temat palenia w miejscach publicznych: szczególnie w nocnych klubach i restauracjach, piszę z kraju, który nie został wymieniony na liście tych "z zakazem".
Jestem wrocławianką, mieszkałam też przez pół roku w Gdańsku, a od ośmiu miesięcy jestem w Meksyku, teraz w jego stolicy. I jak we Włoszech respektowanie omawianego zakazu stało się swego czasu szeroko omawianą niespodzianką, tak w tym dalekim, północnoamerykańskim kraju, o którym myślimy głównie jako biedniejszym sąsiedzie giganta z północy, zakaz palenia w miejscu publicznym i we wszystkich restauracjach, klubach czy kawiarniach jest generalnie szanowany.

Kultura palenia jest tu rozpowszechniona; z pewnością jest ono dużo "mniej niemodne" niż w otoczeniu europejskim. Z mojej prywatnej obserwacji wynika, że dużo częściej niż w Europie można spotkać na ulicy palacza, który do tego wyrzuci swojego peta wprost na chodnik (z powodu chronicznego braku koszy na śmieci, czego konsekwencją jest także nawyk wyrzucania pozostałych śmieci, szczególnie w biedniejszych dzielnicach, na ulicę).

Od kilku lat zakaz obowiązywał na terenie niemal 24-milionowej aglomeracji: administracyjnej stolicy z jej przyległościami, czyli całej zurbanizowanej przestrzeni tworzącej niezwykłą całość: miasto Meksyk. W drugiej połowie ubiegłego roku stał się zakazem ogólnopaństwowym, obowiązującym we wszystkich 32 stanach (regionach). I mimo permanentnie gromadzących się palaczy przed rzeczonymi miejscami w celu umilenia sobie nocy szarym dymkiem, zakaz istnieje i ma się dobrze.

Co więcej, w tym najbardziej liberalnym środowisku: w stolicy - porównując jej klimat, podejście do życia, światopoglądy czy też wygląd ulicy z resztą tego ogromnego kraju - zakaz jest generalnie szanowany także przez młodych. Ludzie wolą wyjść na ulicę, by zapalić niż gnić w zatęchłych od dymu pomieszczeniach klubów, zatem można przyjąć, że zakaz poprzez literę prawa został przez nich zinternalizowany.

Owszem, istnieje inna strona tego medalu: ciesząc się +20 stopniami Celsjusza w grudniu i styczniu, łatwiej jest wyjść na zewnątrz niż przy tej samej temperaturze ze znakiem "minus". Poza tym ogródki restauracyjne i klubowe (tu w mniejszym stopniu "piwne", niż w naszej części świata) funkcjonują przez cały rok. W okresie "zimowym" wspomniane tarasy są oddzielane specjalnymi, utrzymującymi nieco więcej ciepła, z reguły nieprzezroczystymi płachtami - przy braku kaloryferów, gdy temperatura nocą spada do +7 - +10 stopni, przenikliwe zimno jest mocno odczuwalne. Również w tej przestrzeni obowiązuje zakaz, a kelnerzy za każdym razem tłumaczą niefrasobliwemu gościowi o groźbie wysokich mandatów.

Trzeba jednak dodać, że istnieją kluby nocne z cenami min. dziesięciokrotnie wyższymi niż w tych zwyczajnych, z selekcjonerem i stolikiem dostępnym jedynie dla wybranych, w których nie obowiązuje prawdopodobnie żadne prawo poza wewnętrznym regulaminem. Tam rzeczywiście można palić wszędzie, nie ma nawet popielniczek - obsługa podpowiada, że można rzucać niedopałki gdziekolwiek.

Poza wyjątkami ukazującymi nieudolność egzekwowania prawa lub po prostu korupcję w Meksyku jako państwie dopiero pretendującym do klubu rozwiniętych i do statusu państwa prawa, ze społeczeństwem, któremu daleko do poczucia obywatelskości można jednak zapewnić komfort obywatelom, pozbawiając ich możliwości zatruwania ich organizmów dymem nikotynowym.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • W Meksyku działa zakaz palenia, a u nas? kakens 08.01.09, 15:52

    Nie rozumiem tego. Czemu wszystko ma się odbywać na zasadzie zakazów inakazów? Właściciele lokali sami powinni decydować o tym, czy można palić czynie. Nie podoba mi się, że w lokalu się »

  • W Meksyku działa zakaz palenia, a u nas? real_mr_pope 08.01.09, 18:58

    Fajny artykuł. A jak już Meksykanie zlikwidują mafie narkotykowe, to będzie można przeszczepić meksykańskie rozwiązania na nasz grunt. »

  • W Meksyku działa zakaz palenia, a u nas? membrum_virile 08.01.09, 19:47

    Czy mógłbym i ja dorzucić swą, cenną przecież, uwagę?Oto palenie zabija. Informacja ta nie tylko, że bije w oczy z każdej paczki papierosów, to jeszcze dodatkowo została potwierdzona już »