Jak się cieszyli na planie filmu "80 milionów"
04.09.2010
, aktualizacja: 04.09.2010 16:33
W sobotę nad Odrą wylądował wehikuł czasu. Najpierw o godz. 7.30 cofnął nas o 30 lat, do 31 sierpnia 1980 roku, kiedy po podpisaniu Porozumień Sierpniowych wrocławianie wyszli na ulice, żeby zamanifestować swoją radość. Potem, po południu, nad Odrą spadł śnieg i zapanował nastrój jak z ponurego listopada 1981. Tylko w tle przemknęła furgonetka, wioząca miliony z banku na Ofiar Oświęcimskich.

Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
4 września 2010, pierwszy dzień zdjęciowy filmu Waldemara Krzystka 80 milionów"; scena manifestacji z 1980 roku na moście Grunwaldzkim

Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
4 września 2010, pierwszy dzień zdjęciowy filmu Waldemara Krzystka 80 milionów"; scena manifestacji z 1980 roku na moście Grunwaldzkim

Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Most Grunwaldzki od soboty jest planem filmowym. Po południu na moście Grunwaldzkim kręcono sceny rozgrywające się tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego
W niedzielę podróży ciąg dalszy - tym razem 31 sierpnia 1982 roku staną naprzeciwko siebie zomowcy i zwolennicy "Solidarności". Potem przeniesiemy się do zajezdni tramwajowej na Legnickiej, która zagra tę z Grabiszyńskiej sprzed 30 lat. Pretekstem do tej podróży są zdjęcia do najnowszego filmu Waldemara Krzystka "80 milionów", który opowie o legendarnym skoku na bank działaczy wrocławskiej "Solidarności".
Tylko jeden pijany obywatel
Nowe znaki drogowe na moście Grunwaldzkim zastąpiono starszymi, "z epoki". Zniknęły współczesne kosze na śmieci, zmyto graffiti. Jedyny znak naszych czasów, jaki pozostał to kolor żeliwnych elementów. Jednak niebieski zniknie w postprodukcji, zastąpiony szarością, znakiem firmowym polskich lat 80.
Wejścia do Impartu strzegą już pilnie dwa niebiesko-białe, milicyjne duże fiaty, ale naprawdę dramatycznie zrobi się dopiero w niedzielę, kiedy tuż obok będzie miała miejsce słynna bitwa na moście Grunwaldzkim, z udziałem obecnych policjantów w rolach ówczesnych zomowców (wyposażonych w pałki i tarcze), polewaczek, płonącego gazika i statystów oraz aktorów jako opozycjonistów (zbrojnych w kamienie).
Sobotnich ujęć nie zepsuł ani deszcz, który lekko pokropił wczesnym popołudniem, ani kierowcy, zdesperowani z powodu korków, w jakich stało się z powodu zamknięcia Grunwaldzkiego na sąsiednim moście Pokoju. Na nieczynną z powodu zdjęć przeprawę wtargnął autem przez pomyłkę tylko jeden pijany obywatel, ignorując znaki drogowe. Po interwencji policji zniknął tak szybko, jak się pojawił i 1500 statystów mogło po raz kolejny przemaszerować przez most i wymachując biało-czerwonymi flagami oraz skandując "Solidarność! Solidarność!", odegrać przed kamerami euforię, jaką wywołała w nich wiadomość o podpisaniu porozumień.
Deja vu na moście
W tłumie był m.in. Leszek Mielniczek, świadek i uczestnik wydarzeń sprzed lat. - Pamiętam dobrze ten dzień sprzed 30 lat - opowiada. - Było pięknie, słonecznie. Przyszliśmy zamanifestować swoją radość, ale naprzeciwko stanęły oddziały zomo, które nie chciały nas wpuścić. Jednak wiadomość o porozumieniach dodała nam odwagi. Ruszyliśmy w ich stronę, a oni ustąpili. Odnieśliśmy psychiczne zwycięstwo.
Leszek Mielniczek przyznaje, że dziś, idąc mostem w tłumie ludzi, skandujących "Solidarność!" ma uczucie deja vu. - To nieuniknione - tłumaczy. - Emocje wtedy były tak silne, że dziś odżywają. Jestem wzruszony. Kiedy rok temu dowiedziałem się o planowanym filmie, wiedziałem, że muszę tu wystąpić. Zgłosiłem się jako jeden z pierwszych, tuż po ogłoszeniu naboru. Nawet mój kostium jest w części autentyczny - dodaje, pokazując teczkę swojego ojca, którą trzyma pod pachą.
Spodnie wysoko w pasie
Małgorzata Zacharska, kostiumolog, przyznaje, że dziś uzyskać efekt początku polskich lat 80. jest trudno. Bo to, co kojarzy się teraz z tą epoką - watowane ramiona, dekatyzowane dżinsy, kolorowe getry, tapirowane włosy, kolorowy styl a la Madonna - dotarło do naszego kraju dużo później. W latach 1980-1982, jakie obejmuje filmowa akcja, polskie ulice wyglądały szaro i mało efektownie. Byliśmy o dobrych kilka lat spóźnieni w stosunku do światowych mód, wciąż pojawiały się wydłużone kołnierze i spodnie dzwony rodem z poprzedniej dekady. U pań królowała niemodna dziś długość spódnic do połowy łydki, a spodnie zaczynały się nie, jak dziś, na biodrach, ale wysoko w pasie. Wszystko w przygaszonych, przybrudzonych kolorach. I może dlatego niewiele ubrań z tamtych lat przetrwało do dziś. Do filmowej garderoby większość z nich trafiła z magazynów kostiumów, wiele udało się też wyszperać w hurtowniach zaopatrujących sklepy z odzieżą na wagę - do tych ostatnich trafiają już rzadko, wypadły je ciuchy z lat 90.
- Największy problem był z butami - przyznaje Zacharska. - Bo nawet te najtańsze chińskie trampki były w tamtym czasie prawdziwym rarytasem. To, co nosiliśmy wtedy na nogach, było dużo bardziej zgrzebne.
Tylko część statystów trafiła w ręce kostiumologów. Pozostali przyszli, po wcześniejszych konsultacjach, we własnych ubraniach. I okazało się, że w szafach rodziców znaleźli prawdziwe skarby - flanelowe koszule, spodnie z wysokim stanem, płaszcze i swetry.
Takiej odwagi bym nie miał
Nad wyglądem Krzysztofa Czeczota (filmowy Józef Pinior) czuwał wprawdzie w całości kostiumolog, ale cała reszta, czyli uwiarygodnienie postaci, jest już na głowie aktora. - Kiedy dostałem propozycję tej roli, wiedziałem tyle, co cała Polska: że gdzieś we Wrocławiu grupa dwudziestolatków wydostała z banku 80 milionów "Solidarności" - mówi aktor. - I że Józef Pinior to człowiek, który to wymyślił, zaplanował i przeprowadził. Wiedziałem, że muszę stworzyć postać, która myśli szerzej, globalnie. A przy tym ma w sobie szalenie dużo odwagi. Czeczot mówi o sobie, że sam czuje się spadkobiercą bohaterów filmu - urodzony w 1979 r., od dziesiątego roku życia żył już w wolnej Polsce. - Przygotowując się do tej roli, myślę o tym, co by było, gdybym ja stał przed dylematami, przed którymi stali przed laty Pinior, Huskowski i Bednarz. I wydaje mi się, że nie miałbym w sobie aż takiej odwagi. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że czas, miejsce, przyjaźnie i tradycje są tu silnie determinującym czynnikiem. A z relacji osób, które przeżyły ten okres, wynika, że mimo tych wszystkich represji, był to wspaniały czas. Żal, że ta energia gdzieś się ulotniła. I dziś trudniej niż przed laty jest wyrazić swój sprzeciw - przeciwko głupocie, lenistwu, czy nieuwadze, z jaką traktuje się dzisiaj drugiego człowieka.
Zdjęcia do filmu Krzystka zakończą się 3 grudnia - dokładnie w rocznicę słynnej akcji podjęcia z banku tytułowych milionów. Budżet produkcji to 7,5 mln zł.
Tylko jeden pijany obywatel
Nowe znaki drogowe na moście Grunwaldzkim zastąpiono starszymi, "z epoki". Zniknęły współczesne kosze na śmieci, zmyto graffiti. Jedyny znak naszych czasów, jaki pozostał to kolor żeliwnych elementów. Jednak niebieski zniknie w postprodukcji, zastąpiony szarością, znakiem firmowym polskich lat 80.
Wejścia do Impartu strzegą już pilnie dwa niebiesko-białe, milicyjne duże fiaty, ale naprawdę dramatycznie zrobi się dopiero w niedzielę, kiedy tuż obok będzie miała miejsce słynna bitwa na moście Grunwaldzkim, z udziałem obecnych policjantów w rolach ówczesnych zomowców (wyposażonych w pałki i tarcze), polewaczek, płonącego gazika i statystów oraz aktorów jako opozycjonistów (zbrojnych w kamienie).
Sobotnich ujęć nie zepsuł ani deszcz, który lekko pokropił wczesnym popołudniem, ani kierowcy, zdesperowani z powodu korków, w jakich stało się z powodu zamknięcia Grunwaldzkiego na sąsiednim moście Pokoju. Na nieczynną z powodu zdjęć przeprawę wtargnął autem przez pomyłkę tylko jeden pijany obywatel, ignorując znaki drogowe. Po interwencji policji zniknął tak szybko, jak się pojawił i 1500 statystów mogło po raz kolejny przemaszerować przez most i wymachując biało-czerwonymi flagami oraz skandując "Solidarność! Solidarność!", odegrać przed kamerami euforię, jaką wywołała w nich wiadomość o podpisaniu porozumień.
Deja vu na moście
W tłumie był m.in. Leszek Mielniczek, świadek i uczestnik wydarzeń sprzed lat. - Pamiętam dobrze ten dzień sprzed 30 lat - opowiada. - Było pięknie, słonecznie. Przyszliśmy zamanifestować swoją radość, ale naprzeciwko stanęły oddziały zomo, które nie chciały nas wpuścić. Jednak wiadomość o porozumieniach dodała nam odwagi. Ruszyliśmy w ich stronę, a oni ustąpili. Odnieśliśmy psychiczne zwycięstwo.
Leszek Mielniczek przyznaje, że dziś, idąc mostem w tłumie ludzi, skandujących "Solidarność!" ma uczucie deja vu. - To nieuniknione - tłumaczy. - Emocje wtedy były tak silne, że dziś odżywają. Jestem wzruszony. Kiedy rok temu dowiedziałem się o planowanym filmie, wiedziałem, że muszę tu wystąpić. Zgłosiłem się jako jeden z pierwszych, tuż po ogłoszeniu naboru. Nawet mój kostium jest w części autentyczny - dodaje, pokazując teczkę swojego ojca, którą trzyma pod pachą.
Spodnie wysoko w pasie
Małgorzata Zacharska, kostiumolog, przyznaje, że dziś uzyskać efekt początku polskich lat 80. jest trudno. Bo to, co kojarzy się teraz z tą epoką - watowane ramiona, dekatyzowane dżinsy, kolorowe getry, tapirowane włosy, kolorowy styl a la Madonna - dotarło do naszego kraju dużo później. W latach 1980-1982, jakie obejmuje filmowa akcja, polskie ulice wyglądały szaro i mało efektownie. Byliśmy o dobrych kilka lat spóźnieni w stosunku do światowych mód, wciąż pojawiały się wydłużone kołnierze i spodnie dzwony rodem z poprzedniej dekady. U pań królowała niemodna dziś długość spódnic do połowy łydki, a spodnie zaczynały się nie, jak dziś, na biodrach, ale wysoko w pasie. Wszystko w przygaszonych, przybrudzonych kolorach. I może dlatego niewiele ubrań z tamtych lat przetrwało do dziś. Do filmowej garderoby większość z nich trafiła z magazynów kostiumów, wiele udało się też wyszperać w hurtowniach zaopatrujących sklepy z odzieżą na wagę - do tych ostatnich trafiają już rzadko, wypadły je ciuchy z lat 90.
- Największy problem był z butami - przyznaje Zacharska. - Bo nawet te najtańsze chińskie trampki były w tamtym czasie prawdziwym rarytasem. To, co nosiliśmy wtedy na nogach, było dużo bardziej zgrzebne.
Tylko część statystów trafiła w ręce kostiumologów. Pozostali przyszli, po wcześniejszych konsultacjach, we własnych ubraniach. I okazało się, że w szafach rodziców znaleźli prawdziwe skarby - flanelowe koszule, spodnie z wysokim stanem, płaszcze i swetry.
Takiej odwagi bym nie miał
Nad wyglądem Krzysztofa Czeczota (filmowy Józef Pinior) czuwał wprawdzie w całości kostiumolog, ale cała reszta, czyli uwiarygodnienie postaci, jest już na głowie aktora. - Kiedy dostałem propozycję tej roli, wiedziałem tyle, co cała Polska: że gdzieś we Wrocławiu grupa dwudziestolatków wydostała z banku 80 milionów "Solidarności" - mówi aktor. - I że Józef Pinior to człowiek, który to wymyślił, zaplanował i przeprowadził. Wiedziałem, że muszę stworzyć postać, która myśli szerzej, globalnie. A przy tym ma w sobie szalenie dużo odwagi. Czeczot mówi o sobie, że sam czuje się spadkobiercą bohaterów filmu - urodzony w 1979 r., od dziesiątego roku życia żył już w wolnej Polsce. - Przygotowując się do tej roli, myślę o tym, co by było, gdybym ja stał przed dylematami, przed którymi stali przed laty Pinior, Huskowski i Bednarz. I wydaje mi się, że nie miałbym w sobie aż takiej odwagi. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że czas, miejsce, przyjaźnie i tradycje są tu silnie determinującym czynnikiem. A z relacji osób, które przeżyły ten okres, wynika, że mimo tych wszystkich represji, był to wspaniały czas. Żal, że ta energia gdzieś się ulotniła. I dziś trudniej niż przed laty jest wyrazić swój sprzeciw - przeciwko głupocie, lenistwu, czy nieuwadze, z jaką traktuje się dzisiaj drugiego człowieka.
Zdjęcia do filmu Krzystka zakończą się 3 grudnia - dokładnie w rocznicę słynnej akcji podjęcia z banku tytułowych milionów. Budżet produkcji to 7,5 mln zł.
- 22 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Wielka manifestacja na moście Grunwaldzkim [ZDJ...
wyksztalciuch.jeden
04.09.10, 20:09
Świetne stroje i okularki! Powrót do epoki. Nawet znak z tamtych latwytrzasnęli. Ale co z przęsłami? Teraz są w odcieniu seledynu, w latach 80.malowane były na kolor zielony. Obróbka »
-
Wielka manifestacja na moście Grunwaldzkim [ZDJ...
quoque
04.09.10, 22:13
A pani z plastikową butelką coca coli??? ;) Widać na jednym zdjęciu.»
-
Wielka manifestacja na moście Grunwaldzkim [ZDJ...
gaga-5
04.09.10, 22:37
A co z helmami katerdry, ktore zostaly zamontowane dopiero w 1991r. W tle widac katedre z helmami»
Najczęściej czytane24 htydzień



