Już zapomnieli, że mają walczyć o ustawę powodziową

- pisze Mirosław Maciorowski
21.01.2011 , aktualizacja: 21.01.2011 14:52
A A A Drukuj
Stwórzcie ponadpartyjne lobby powodziowe - zaapelowaliśmy w czerwcu ub. roku do lokalnych polityków, gdy woda zalała Kozanów, a później Bogatynię. Na chwilę stworzyli, ale zaraz o wodzie zapomnieli. Właśnie nadszedł moment, by sobie o niej przypomnieć
Sierpniowa powódź zniszczyła część Bogatyni
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Sierpniowa powódź zniszczyła część Bogatyni
SERWISY
Argumentowaliśmy: zamiast wykorzystywać powodzie do ataków na przeciwników, lepiej zacząć współdziałać, by zapanować na wylewaniem rzek. Miarą przydatności lokalnych polityków - zarówno z władzy, jak i opozycji - wcale nie jest to, co robią, gdy woda już się rozlała, ale jak działają, gdy rzeki płyną spokojnie w swoich korytach. Bo to właśnie wtedy dochodzi do brzemiennych w skutkach zaniechań. Niestety, w czasach spokoju politycy wypierają powodzie ze swojej świadomości.

Politycy niby posłuchali naszego wezwania. Wrocławscy radni na przykład, i to zarówno rządzący, jak i opozycyjni, przegłosowali apel do Sejmu o jak najszybsze uchwalenie nowej specustawy powodziowej, pozwalającej na sprawne budowanie wałów powodziowych. Później, w trybie ekspresowym, udało się w Sejmie uchwalić poprawki w dwóch ustawach powodziowych. One umożliwiły wypłatę większych odszkodowań mieszkańcom Bogatyni, którzy ucierpieli w letniej powodzi. Tej akcji towarzyszyło prawdziwe pospolite ruszenie - by oddać głos na "tak", niektórzy parlamentarzyści przerywali urlopy i gnali na Wiejską znad morza, a nawet z zagranicy. Ale tamte rozwiązania były doraźne, potrzebne w tamtym momencie. A zapowiedziano wówczas także dalsze zmiany w prawie, czyli prace nad tzw. "dużą ustawą powodziową", która zawierałaby pakiet rozwiązań umożliwiających niesienie pomocy ofiarom klęsk żywiołowych. Pierwsze jej koncepcje zaczęto omawiać jeszcze jesienią.

Potem mieliśmy nadzieję, że kwestia powodzi stanie się ważnym motywem samorządowej kampanii wyborczej. Sami zresztą startujących w nich polityków do tego namawialiśmy. Ale jakoś się nie stała. Ani we Wrocławiu, ani w regionie. Ten temat, jak gorący kartofel, kandydaci niemal wszystkich opcji odrzucali od siebie jak najdalej.

Niedawno "Dziennik - Gazeta Prawna" poinformował, że "duża ustawa powodziowa", która miała być elementem jesiennej ofensywy legislacyjnej rządu Donalda Tuska, leży odłogiem. Nie wyszła poza ustalenia poczynione podczas wstępnych spotkań. Resorty - m.in. infrastruktury i spraw wewnętrznych - miały ustalić, jakie rozwiązania są konieczne w nowym prawie, ale tego do dziś nie zrobiły. Nie sporządzono nawet założeń nowej ustawy. Nie wiadomo więc, kiedy prace nad nią się zakończą. A czas goni. Ustawa powinna być gotowa przed latem, bo to wtedy najczęściej w Polsce woda występuje z brzegów.

Miało być więc lepiej, a jest jak zwykle - o ostatniej powodzi nikt już nie pamięta. Nie pamiętają o niej politycy centralni zajęci teraz głównie polityczną młócką wokół raportu MAK dotyczącego katastrofy smoleńskiej. Nie pamiętają też politycy lokalni, dla których sprawa chyba nie jest na tyle ważna, by się z nią wychylać.

Polityczne lobby powodziowe z lata ubiegłego roku, o które apelowaliśmy, było więc tworem jedynie chwilowym, intencjonalnym, potrzebnym tylko na doraźny użytek dla stonowania mocnych emocji wywołanych ludzkimi tragediami. Nawet zalana ostatnio droga krajowa numer pięć nie była dobrym dla polityków powodem, by przypomnieć sobie o tym, co mówili pół roku temu. I o tym, że "duża ustawa powodziowa" leży odłogiem.

Oczywiście lobby się ożywi, gdy powódź znowu nas zaleje. Wtedy będzie za późno. Trzeba się liczyć z tym, że rzeki i w tym roku wyleją. Ludzie bardzo dobrze pamiętają pełne zatroskania miny polityków, pamiętają deklaracje, że trzeba się na przyszłość zabezpieczyć. Pamiętają wszystko, co mówiła władza.

I nie wybaczyliby jej w kolejnym roku zalanych wsi, miast, a nawet paru bloków na Kozanowie.

I słusznie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Obawiam się, że na jednej ustawie się nie skończy j-50 21.01.11, 08:40

    Sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Dotyczy nie tylko budowy wałów, ale także innych zabezpieczeń p.powodziowych. Ponadto w dużej mierze dotyczy też sprawy gospodarki przestrzennej.»

  • Powódź się skończyła, następna nie wiadomo kiedy. pssz 21.01.11, 11:26

    Więc panowie politycy mają święty spokój. A jak znowu zaleje, to przed kamerami, zaczną dokładać wszelkich starań i nie szczędziąc wysiłków będą z pełnym poświęceniem walczyć z żywiołem. ;)»