Nie wszyscy mieszkańcy chcą uciec przed powodzią

Dawid Zielkowski
30.10.2010 , aktualizacja: 30.10.2010 08:20
A A A Drukuj
Mieszkańcy dwóch wsi koło Oławy od lat zalewanych przez Odrę mogą zostać przesiedleni. Przeprowadzka w bezpieczne miejsce jest możliwa, jeśli wszyscy mieszkańcy na nią się zgodzą. A z tym jest problem
Iwona Pępkowska ze Starego Otoku ma już dość ciągłych popowodziowych remontów
Fot. Dawid Zielkowski
Iwona Pępkowska ze Starego Otoku ma już dość ciągłych popowodziowych remontów
SERWISY
Stary Otok i Stary Górnik leżą na terenach zalewowych, na polderze Lipki-Oława. Ten polder jest zalewany zawsze, gdy powódź zagraża Wrocławiowi i Oławie. Tak było również wiosną tego roku.

- Tutaj już nie da się żyć. Od 1977 roku polder zalano siedem razy - wylicza Witold Kuriata, sołtys Starego Górnika.

Również inni mieszkańcy opowiadają o traumie i strachu. - Mamy dość. Przyjeżdżają władze i mówią, że trzeba zalać polder, żeby ratować Oławę i Wrocław. Człowiek może tylko bezradnie patrzeć, jak woda wdziera mu się do domu - mówi Iwona Pępkowska, właścicielka sklepu w Starym Otoku. - Najgorzej jest jednak po powodzi. Woda spływa ze wsi bardzo powoli, wszystko śmierdzi, trzeba sprzątać i remontować.

- Już Niemcy chcieli przenieść obie miejscowości bliżej Oławy, na tereny poza polderem - mówi Zbigniew Pryjda, zastępca wójta gminy wiejskiej Oława. - Te wioski coraz częściej są zalewane. Rolnicy tracą plony, ludzie żyją w strachu. W tym roku woda na polderze stała trzy tygodnie.

Mieszkańcy narzekają też, że mają problemy z uzyskaniem odszkodowania za zniszczenia. Dlatego podczas niedawnego spotkania z wojewodą zaproponowali, by przenieść ich w bezpieczniejsze miejsce.

Według wojewody Rafała Jurkowlańca przesiedlenie będzie możliwe, jeżeli zgodzą się na nie wszyscy mieszkańcy obu wsi. Sołtysi sporządzili już wstępne listy chętnych. W Starym Otoku na 39 domostw 21 jest za, właściciele pozostałych się wahają. W Starym Górniku na 48 rodzin cztery jeszcze się zastanawiają, ale pięć nie chce opuścić swoich domów.

- Ludzie nie podejmują decyzji, bo nie wiedzą, na jakich warunkach mieliby być przesiedleni - wyjaśnia Witold Kuriata.

Przeprowadzać nie chcą się ci, którzy niedawno wprowadzili się do nowych domów lub nie są zagrożeni zalaniem.

Jak Monika Kozarewicz mieszka w Starym Otoku z matką. W maju woda podeszła pod ich dom, ale budynku nie zalała: - Żyjemy tutaj od czterech lat, dopiero co urządziłyśmy ogród i nigdzie się nie wybieramy.

Gdzie można przenieść mieszkańców? Pod uwagę brane są grunty w gminie Oława, które znajdują się w rękach Agencji Nieruchomości Rolnych. Nie wiadomo, czy władze zbudują dla przesiedleńców nowe domy, czy budynki wielorodzinne.

Jeszcze w tym roku ma dojść do drugiego spotkania Rafała Jurkowlańca z mieszkańcami obu miejscowości. - Wojewoda będzie przekonywał ludzi do tego pomysłu - mówi jego rzeczniczka Dagmara Turek-Samól.

Na przeniesienie mieszkańcy będą musieli poczekać nawet pięć lat, ponieważ tyle może zająć załatwienie wszystkich formalności. - Nie wiemy, ile będzie to kosztować, ale na pewno mniej niż wypłacanie co kilka lat odszkodowań - mówi Zbigniew Pryjda.

Zobacz, jak wsie Stary Otok i Stary Górnik wyglądały 20 maja Kliknij, by obejrzeć galerię

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 21 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów