Nie wszyscy mieszkańcy chcą uciec przed powodzią
30.10.2010
, aktualizacja: 30.10.2010 08:20
Mieszkańcy dwóch wsi koło Oławy od lat zalewanych przez Odrę mogą zostać przesiedleni. Przeprowadzka w bezpieczne miejsce jest możliwa, jeśli wszyscy mieszkańcy na nią się zgodzą. A z tym jest problem
ZOBACZ TAKŻE
- Dwie podoławskie wsie odcięte od świata [ZDJĘCIA] (20-05-10, 14:26)
- Wsie zostaną zatopione, by spłaszczyć falę na Odrze (19-05-10, 13:36)
SERWISY
Stary Otok i Stary Górnik leżą na terenach zalewowych, na polderze Lipki-Oława. Ten polder jest zalewany zawsze, gdy powódź zagraża Wrocławiowi i Oławie. Tak było również wiosną tego roku.
- Tutaj już nie da się żyć. Od 1977 roku polder zalano siedem razy - wylicza Witold Kuriata, sołtys Starego Górnika.
Również inni mieszkańcy opowiadają o traumie i strachu. - Mamy dość. Przyjeżdżają władze i mówią, że trzeba zalać polder, żeby ratować Oławę i Wrocław. Człowiek może tylko bezradnie patrzeć, jak woda wdziera mu się do domu - mówi Iwona Pępkowska, właścicielka sklepu w Starym Otoku. - Najgorzej jest jednak po powodzi. Woda spływa ze wsi bardzo powoli, wszystko śmierdzi, trzeba sprzątać i remontować.
- Już Niemcy chcieli przenieść obie miejscowości bliżej Oławy, na tereny poza polderem - mówi Zbigniew Pryjda, zastępca wójta gminy wiejskiej Oława. - Te wioski coraz częściej są zalewane. Rolnicy tracą plony, ludzie żyją w strachu. W tym roku woda na polderze stała trzy tygodnie.
Mieszkańcy narzekają też, że mają problemy z uzyskaniem odszkodowania za zniszczenia. Dlatego podczas niedawnego spotkania z wojewodą zaproponowali, by przenieść ich w bezpieczniejsze miejsce.
Według wojewody Rafała Jurkowlańca przesiedlenie będzie możliwe, jeżeli zgodzą się na nie wszyscy mieszkańcy obu wsi. Sołtysi sporządzili już wstępne listy chętnych. W Starym Otoku na 39 domostw 21 jest za, właściciele pozostałych się wahają. W Starym Górniku na 48 rodzin cztery jeszcze się zastanawiają, ale pięć nie chce opuścić swoich domów.
- Ludzie nie podejmują decyzji, bo nie wiedzą, na jakich warunkach mieliby być przesiedleni - wyjaśnia Witold Kuriata.
Przeprowadzać nie chcą się ci, którzy niedawno wprowadzili się do nowych domów lub nie są zagrożeni zalaniem.
Jak Monika Kozarewicz mieszka w Starym Otoku z matką. W maju woda podeszła pod ich dom, ale budynku nie zalała: - Żyjemy tutaj od czterech lat, dopiero co urządziłyśmy ogród i nigdzie się nie wybieramy.
Gdzie można przenieść mieszkańców? Pod uwagę brane są grunty w gminie Oława, które znajdują się w rękach Agencji Nieruchomości Rolnych. Nie wiadomo, czy władze zbudują dla przesiedleńców nowe domy, czy budynki wielorodzinne.
Jeszcze w tym roku ma dojść do drugiego spotkania Rafała Jurkowlańca z mieszkańcami obu miejscowości. - Wojewoda będzie przekonywał ludzi do tego pomysłu - mówi jego rzeczniczka Dagmara Turek-Samól.
Na przeniesienie mieszkańcy będą musieli poczekać nawet pięć lat, ponieważ tyle może zająć załatwienie wszystkich formalności. - Nie wiemy, ile będzie to kosztować, ale na pewno mniej niż wypłacanie co kilka lat odszkodowań - mówi Zbigniew Pryjda.
- Tutaj już nie da się żyć. Od 1977 roku polder zalano siedem razy - wylicza Witold Kuriata, sołtys Starego Górnika.
Również inni mieszkańcy opowiadają o traumie i strachu. - Mamy dość. Przyjeżdżają władze i mówią, że trzeba zalać polder, żeby ratować Oławę i Wrocław. Człowiek może tylko bezradnie patrzeć, jak woda wdziera mu się do domu - mówi Iwona Pępkowska, właścicielka sklepu w Starym Otoku. - Najgorzej jest jednak po powodzi. Woda spływa ze wsi bardzo powoli, wszystko śmierdzi, trzeba sprzątać i remontować.
- Już Niemcy chcieli przenieść obie miejscowości bliżej Oławy, na tereny poza polderem - mówi Zbigniew Pryjda, zastępca wójta gminy wiejskiej Oława. - Te wioski coraz częściej są zalewane. Rolnicy tracą plony, ludzie żyją w strachu. W tym roku woda na polderze stała trzy tygodnie.
Mieszkańcy narzekają też, że mają problemy z uzyskaniem odszkodowania za zniszczenia. Dlatego podczas niedawnego spotkania z wojewodą zaproponowali, by przenieść ich w bezpieczniejsze miejsce.
Według wojewody Rafała Jurkowlańca przesiedlenie będzie możliwe, jeżeli zgodzą się na nie wszyscy mieszkańcy obu wsi. Sołtysi sporządzili już wstępne listy chętnych. W Starym Otoku na 39 domostw 21 jest za, właściciele pozostałych się wahają. W Starym Górniku na 48 rodzin cztery jeszcze się zastanawiają, ale pięć nie chce opuścić swoich domów.
- Ludzie nie podejmują decyzji, bo nie wiedzą, na jakich warunkach mieliby być przesiedleni - wyjaśnia Witold Kuriata.
Przeprowadzać nie chcą się ci, którzy niedawno wprowadzili się do nowych domów lub nie są zagrożeni zalaniem.
Jak Monika Kozarewicz mieszka w Starym Otoku z matką. W maju woda podeszła pod ich dom, ale budynku nie zalała: - Żyjemy tutaj od czterech lat, dopiero co urządziłyśmy ogród i nigdzie się nie wybieramy.
Gdzie można przenieść mieszkańców? Pod uwagę brane są grunty w gminie Oława, które znajdują się w rękach Agencji Nieruchomości Rolnych. Nie wiadomo, czy władze zbudują dla przesiedleńców nowe domy, czy budynki wielorodzinne.
Jeszcze w tym roku ma dojść do drugiego spotkania Rafała Jurkowlańca z mieszkańcami obu miejscowości. - Wojewoda będzie przekonywał ludzi do tego pomysłu - mówi jego rzeczniczka Dagmara Turek-Samól.
Na przeniesienie mieszkańcy będą musieli poczekać nawet pięć lat, ponieważ tyle może zająć załatwienie wszystkich formalności. - Nie wiemy, ile będzie to kosztować, ale na pewno mniej niż wypłacanie co kilka lat odszkodowań - mówi Zbigniew Pryjda.
- 21 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Nie wszyscy mieszkańcy chcą uciec przed powodzią
pssz
30.10.10, 08:16
Nie można smusić ludzi do przeprowadzenia się. Ale czy w razie zalania, to akcja ratunkowa będzie na ich koszt?»
-
Nie wszyscy mieszkańcy chcą uciec przed powodzią
muszlan
30.10.10, 09:09
Rozumiem, że te Panie co mieszkają tam od czterech lat to się wprowadziły do istniejącego już domu a nie zbudowały nowy. Gdyby jednak się okazało, że wydano tam pozwolenie na budowę .... oj »
-
Nie wszyscy mieszkańcy chcą uciec przed powodzią
polflo10
30.10.10, 23:15
Ludzie maja prawo zostac na terenach zalewowcyh - w swoich domach. To jest oczywiste. To jest ich prawo. Firmy ubezpieczeniowe maja obowiazek nie podjac sie ubezpieczenia tych zabudowan »
Najczęściej czytane24 htydzień




