Powódź dzieli Bogatynię na pokrzywdzonych i obojętnych
15.08.2010
, aktualizacja: 16.08.2010 15:55
Powódź podzieliła miasto na tych, co ucierpieli i sobie pomagają, oraz tych, co ocaleli i los innych jest im obojętny. Niektórzy obrzydliwie wykorzystują trudną sytuację innych - mówi Stanisław Arsan z Bogatyni. W sobotę obfite opady pozbawiły prądu 4 tys. odbiorców
ZOBACZ TAKŻE
- Rolnicy-powodzianie dostaną pomoc od Unii. Jest zgoda Komisji Europejskiej (11-09-10, 18:54)
- Powodzianie i gminy sprzątają, odkażają i liczą straty (19-08-10, 18:07)
- Bogatynia bez prądu i w stresie (16-08-10, 01:00)
- Szpital w Bogatyni potrzebuje agregatu prądotwórczego (14-08-10, 16:26)
GALERIA ZDJĘĆ
- Zniszczona Bogatynia tydzień po przejściu fali powodziowej (15-08-10, 20:51)
RAPORTY
Tydzień od powodzi z ulic Bogatyni zniknęły wojskowe ciężarówki z amfibiami, przestały krążyć helikoptery, a pod urzędem miejskim nie ma już tłumów czekających na pomoc. Ale życie dalekie jest od normalności. Bez dachu nad głową jest ponad 230 osób, a inspektorzy budowlani wciąż typują kolejne budynki do rozbiórki.
Dom Abdullaha Rizkiego, został wytypowany jako jeden pierwszych. Gdy woda wdzierała się do środka, nie zdążył nic przenieść na piętro, bo ratował sklep. Stracił go jednak, a wraz z nim pół swojego dochodu. Bał się, że straci też drugą połowę, bo woda zalała kopalnię węgla brunatnego, gdzie pracuje w biurze nadzoru właścicielskiego. Teraz z żoną Małgorzatą mieszka w hotelu sąsiada, Stanisława Arsana, który nie wziął od nich za to złotówki.
Rizki nie ma pretensji do nikogo. Władz miasta nie krytykuje. - Nie pomagają mi, bo mają pewnie za dużo innych rzeczy na głowie - tłumaczy.
Krytyczny jest za to Stanisław Arsan, ale głównie wobec współobywateli: - Bogatynia podzieliła się na tych, co ucierpieli podczas powodzi i pomagają sobie wzajemnie, i tych, którzy ocaleli i los innych jest im obojętny. A niektórzy zachowują się po prostu nieludzko i w obrzydliwy sposób wykorzystują sytuację.
Arsan zamierza interweniować w urzędzie miasta, by właścicielowi jednego ze sklepów spożywczych zakazać prowadzenia działalności gospodarczej.
- Wkrótce po powodzi zaczął sprzedawać chleb po 20 zł, a wodę po 10 zł. To były rzeczy z darów dla powodzian - tłumaczy.
Mężczyznę rzeczywiście zatrzymała policja. Tak jak pewnego emeryta, który nagromadził całą szopę żywności i napojów, by je później sprzedawać.
Bogatynianie, którzy ucierpieli w powodzi, głośno krytykują tych z położonych wyżej bloków, którzy pomocy nie potrzebują, ale chętnie ją biorą.
W Szkole Podstawowej nr 3, gdzie mieści się sztab kryzysowy, potwierdzają, że takie incydenty się zdarzały. Szczególnie na początku akcji, gdy nikt nie pytał o to, czy dom potrzebującego na pewno został zalany. Zapewniają jednak, że wszystko już działa tak jak powinno. W szkole mieszka teraz ponad setka ludzi, a posiłki wydawane są aż dla 450 osób. Przed wejściem na stołówkę trzeba jednak udowodnić, że jest się na liście poszkodowanych.
Bogatynia jeszcze długo będzie potrzebowała pomocy. Irena Komarnicka, dyrektor szkoły, wylicza, czego wciąż brakuje: - Pampersów, soczków i gotowych papek dla dzieci w słoikach. Także kaloszy, wiader i gumowych rękawic oraz gwoździ i trzonków do łopat, które stale się łamią.
Mieszkańcy nadal nie mają wody nadającej się do spożycia, a po piątkowo-sobotniej ulewie aż 4 tys. gospodarstw nie ma prądu.
Magdalena Załucka-Seweryn, wicedyrektor szpitala gminnego: - Działamy w warunkach polowych. Mamy stary generator, którego moc jest zbyt mała, by prądu starczyło w sali operacyjnej. To, że można tam pracować, zawdzięczamy tylko naszym świetnym chirurgom i ich umiejętnościom.
By szpital działał w miarę normalnie, potrzebny jest mu nowy agregat prądotwórczy. Sztab kryzysowy zaapelował o niego w internecie.
- Zgłosiła się firma spod Warszawy, która ma nam go przywieźć w poniedziałek. Ale nie uwierzę, że go będziemy mieli, dopóki nie przyjadą i uda im się go podłączyć - mówi Magdalena Załucka-Seweryn. - Proszę koniecznie napisać, że bardzo potrzebujemy pomocy od sponsorów, bo zaczyna nam brakować wszystkiego. A od powodzi przyjmujemy codziennie dziesięć razy więcej pacjentów niż przed nią. Ludzie przychodzą z urazami, ale też z bólami serca i dolegliwościami spowodowanymi stresem.
** Konto Gminnego Szpitala w Bogatyni: 37 8392 0004 3900 1906 2000 0020 z dopiskiem "Powódź".
Dom Abdullaha Rizkiego, został wytypowany jako jeden pierwszych. Gdy woda wdzierała się do środka, nie zdążył nic przenieść na piętro, bo ratował sklep. Stracił go jednak, a wraz z nim pół swojego dochodu. Bał się, że straci też drugą połowę, bo woda zalała kopalnię węgla brunatnego, gdzie pracuje w biurze nadzoru właścicielskiego. Teraz z żoną Małgorzatą mieszka w hotelu sąsiada, Stanisława Arsana, który nie wziął od nich za to złotówki.
Rizki nie ma pretensji do nikogo. Władz miasta nie krytykuje. - Nie pomagają mi, bo mają pewnie za dużo innych rzeczy na głowie - tłumaczy.
Krytyczny jest za to Stanisław Arsan, ale głównie wobec współobywateli: - Bogatynia podzieliła się na tych, co ucierpieli podczas powodzi i pomagają sobie wzajemnie, i tych, którzy ocaleli i los innych jest im obojętny. A niektórzy zachowują się po prostu nieludzko i w obrzydliwy sposób wykorzystują sytuację.
Arsan zamierza interweniować w urzędzie miasta, by właścicielowi jednego ze sklepów spożywczych zakazać prowadzenia działalności gospodarczej.
- Wkrótce po powodzi zaczął sprzedawać chleb po 20 zł, a wodę po 10 zł. To były rzeczy z darów dla powodzian - tłumaczy.
Mężczyznę rzeczywiście zatrzymała policja. Tak jak pewnego emeryta, który nagromadził całą szopę żywności i napojów, by je później sprzedawać.
Bogatynianie, którzy ucierpieli w powodzi, głośno krytykują tych z położonych wyżej bloków, którzy pomocy nie potrzebują, ale chętnie ją biorą.
W Szkole Podstawowej nr 3, gdzie mieści się sztab kryzysowy, potwierdzają, że takie incydenty się zdarzały. Szczególnie na początku akcji, gdy nikt nie pytał o to, czy dom potrzebującego na pewno został zalany. Zapewniają jednak, że wszystko już działa tak jak powinno. W szkole mieszka teraz ponad setka ludzi, a posiłki wydawane są aż dla 450 osób. Przed wejściem na stołówkę trzeba jednak udowodnić, że jest się na liście poszkodowanych.
Bogatynia jeszcze długo będzie potrzebowała pomocy. Irena Komarnicka, dyrektor szkoły, wylicza, czego wciąż brakuje: - Pampersów, soczków i gotowych papek dla dzieci w słoikach. Także kaloszy, wiader i gumowych rękawic oraz gwoździ i trzonków do łopat, które stale się łamią.
Mieszkańcy nadal nie mają wody nadającej się do spożycia, a po piątkowo-sobotniej ulewie aż 4 tys. gospodarstw nie ma prądu.
Magdalena Załucka-Seweryn, wicedyrektor szpitala gminnego: - Działamy w warunkach polowych. Mamy stary generator, którego moc jest zbyt mała, by prądu starczyło w sali operacyjnej. To, że można tam pracować, zawdzięczamy tylko naszym świetnym chirurgom i ich umiejętnościom.
By szpital działał w miarę normalnie, potrzebny jest mu nowy agregat prądotwórczy. Sztab kryzysowy zaapelował o niego w internecie.
- Zgłosiła się firma spod Warszawy, która ma nam go przywieźć w poniedziałek. Ale nie uwierzę, że go będziemy mieli, dopóki nie przyjadą i uda im się go podłączyć - mówi Magdalena Załucka-Seweryn. - Proszę koniecznie napisać, że bardzo potrzebujemy pomocy od sponsorów, bo zaczyna nam brakować wszystkiego. A od powodzi przyjmujemy codziennie dziesięć razy więcej pacjentów niż przed nią. Ludzie przychodzą z urazami, ale też z bólami serca i dolegliwościami spowodowanymi stresem.
** Konto Gminnego Szpitala w Bogatyni: 37 8392 0004 3900 1906 2000 0020 z dopiskiem "Powódź".
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
30 głosów
-
Powódź dzieli Bogatynię na pokrzywdzonych i obo...
lucjola
16.08.10, 09:36
W jednej z pierwszych relacji z Bogatyni ( nadawanej przez TVN ) pokazano kobietę, która strciła prawie wszystko ale jej bracia Świadkowie Jehowy w przeciągu kilkunastu godzin stawili się »
-
Nic tak nie dzieli ludzi, jak religie i pieniądze.
hanishl
16.08.10, 13:31
b/k www.gazetawroclawska.pl/stronaglowna/197074,bogatynia-przejadla-swoj-budzet,id,t.html»
-
Nie ma agregatu prądotwórczego dla...
alakyr
16.08.10, 18:12
szpitala w Bogatyni? Rany boskie co to za państwo? Co robi wojewoda, marszałek województwa? To ich nie interesuje? To nie ich poblem tylko biednego miasta??? »
Najczęściej czytane24 htydzień





