Fikcja wielkiej powodzi we Wrocławiu. Obalamy osiem mitów
26.05.2010
, aktualizacja: 26.05.2010 20:07
Tegorocznej powodzi we Wrocławiu nijak nie można porównać z tą sprzed 13 lat - to tak jakby kałużę powstałą z wody wylanej ze szklanki zestawić z jeziorem. I choć przeżycia i cierpienia tych zalanych w 2010 r. są równie przejmujące, jak tych zalanych 13 lat temu, to jednak warto zachować umiar w opisywaniu tegorocznej tragedii.
ZOBACZ TAKŻE
- Powodziowa klapa Platformy Obywatelskiej na sesji rady (10-06-10, 19:35)
- PO nie zostawia suchej nitki na Dutkiewiczu za powódź (09-06-10, 19:07)
- Wojewoda: Niech wody w Polsce mają jednego gospodarza (05-06-10, 08:00)
- Powódź: Saksonia się uczy. Dolny Śląsk słabo (31-05-10, 01:00)
- Pomóżcie nakarmić zwierzęta z zalanych terenów (27-05-10, 22:43)
- Powódź wstrzymuje prace sądów (27-05-10, 07:33)
- Radio Wrocław znalazło winnych powodzi (27-05-10, 01:00)
- Nadspodziewanie mały bilans wielkiej wody we Wrocławiu (26-05-10, 19:21)
- Więcej na wały, mniej na rury (27-05-10, 01:00)
- Kozanów - wał z ludzi nie mógł wytrzymać naporu wody (23-05-10, 20:55)
GALERIA ZDJĘĆ
- Zacięta walka o osiedle Kozanów nie ustała po zmroku (23-05-10, 01:00)
- Osiedle Kozanów po raz drugi zalane przez Ślęzę (22-05-10, 19:30)
- Twierdza Kozanów - osiedle broni się przed zalaniem (22-05-10, 10:35)
SERWISY
Mit 1 - Wielka powódź znów nawiedziła Wrocław
Taki przekaz medialny prezentowały niemal wszystkie stacje telewizyjne i radiowe. Tymczasem w 1997 roku pod wodą znalazło się aż 40 proc. miasta - w tym fragmenty centrum, a w tym roku woda wdarła się na ulice w zaledwie jednym miejscu. W innym (na Bartoszowicach), gdzie też była taka groźba, udało się powódź powstrzymać. Pojawiające się przez całą minioną sobotę informacje medialne o tym, że oprócz Kozanowa zatopione mogą być też inne części miasta, ani przez chwilę nie odpowiadały rzeczywistości.
Mit 2 - Osiedle Kozanów znów znalazło się pod wodą
W 1997 roku tzw. cofka na rzece Ślęzie, która tuż przy Kozanowie wpływa do Odry, rzeczywiście zalała prawie całe liczące 40 tys. mieszkańców osiedle. Miejscami do pierwszego piętra.
W tym roku, choć woda znów wlała się na Kozanów, to udało się ją powstrzymać w kwadracie czterech ulic. Podmyła jedynie 15 budynków, z czego większość stanowiły stare bloki, których partery usytuowane są na wysokości kilku metrów. Pod wodą był zaledwie fragment całego osiedla.
Mit 3 - Cały Wrocław walczy z wielką wodą
13 lat temu na ulice rzeczywiście wyszły tłumy. Barykady z worków z piaskiem trzeba było stawiać, by uchronić przed wodą Rynek, a prawdziwy bój rozegrał się na nabrzeżu Ostrowa Tumskiego, czyli w historycznym centrum miasta, gdzie woda mogła zniszczyć najcenniejsze zabytki. Trzeba było też ewakuować bibliotekę uniwersytecką Na Piasku, a mimo trudu mieszkańców, ucierpiały zbiory innej uniwersyteckiej biblioteki, na ul. Szajnochy.
W tym roku na Kozanowie z żywiołem walczyło kilkaset może tysiąc mieszkańców. Ich walce z obojętnością przyglądali się gapie, których było kilkanaście razy więcej niż walczących. Spacerowali po galeriach bloków, trzymając piwo w jednej ręce a aparat fotograficzny w drugiej, i spokojnie cykali fotki. O mało nie doszło do linczu, gdy kilku młodzieńców na chodniku, tuż przy linii wody, rozbiło się z grillem. Pospolite ruszenie mieszkańców nastąpiło też na Popowicach (niedaleko Kozanowa) i na zagrożonych przez kilkanaście godzin Bartoszowicach. W sumie oprócz wojska i strażaków pracowało tam kilkaset osób.
Mit 4 - Może dojść do paraliżu miasta
Taką informację można było wyczytać na stronach lokalnych blogerów i wysłuchać w jednej z lokalnych rozgłośni. W środku nocy zadzwonił do niej słuchacz z informacją, że stoi z linijką nad brzegiem Widawy (dopływ Odry, do którego kanałem przepływowym przelano wody z jej głównego koryta, by obniżyć zbliżającą się falę), i stwierdza, że jej poziom podnosi się 4 cm na pół godziny. I jeśli w takim tempie będzie się podnosić, to za kilka godzin woda zaleje plac Kromera (węzeł komunikacyjny u wylotu z miasta na Warszawę). Widawa lokalnie rzeczywiście wylała, ale większych strat nie poczyniła, a plac Kromera pozostał nietknięty.
W 1997 roku powódź sparaliżowała miasto naprawdę, nie kursowały tramwaje, a autobusy jeździły po trasach mocno ograniczonych przez wodę. W tym roku życie we Wrocławiu toczyło się normalnie - otwarte były kina, knajpy i teatry, a w Rynku, jak co dzień, bawiły się tłumy. Nawet tramwaje i autobusy, w tym i kursujące przez Kozanów (z pominięciem zalanej pętli) kursowały normalnie.
Mit 5 - Straty we Wrocławiu idą w miliony
Takie przypuszczenie można było przeczytać na forach i bezkrytycznie powtarzały je telewizje, choć z zastrzeżeniem, że "mogą", bo najpierw trzeba je oszacować. Tymczasem całe straty to trzy zalane mieszkania, dwa lokale użytkowe, 14 samochodów i jedna przyczepa. Wpłynęło jedynie 15 wniosków o zapomogę (10 z Kozanowa). Wyłączenia prądu dotknęły 3 tys. mieszkań (wczoraj nie docierał on jeszcze do 200). Podkreślmy, w niczym to nie umniejsza cierpień i przeżyć tych, którzy teraz stracili swój dobytek. Należy im się nasze współczucie i pomoc w odbudowaniu życia. Także szybka pomoc państwa.
Mit 6 - Władza uciekła z Kozanowa
Lokalne władze niewątpliwie nie popisały się w Kozanowie. Największe błędy kierujący akcją popełnili przed powodzią - mieszkańcom Kozanowa powiedziano, że ich osiedle jest najmniej narażone na wodę, a zapory stawiane są tylko na wszelki wypadek. Tymczasem Odra wlała się do miasta właśnie tam i tylko tam.
Źle oszacowane zagrożenie spowodowało błędy w rozdysponowaniu ekip walczących z powodzią (wojsko skierowano w inny zagrożony rejon miasta). W efekcie, gdy woda przedarła się przez wał na Kozanowie, do walki z żywiołem nie było ani nikogo ze sztabu kryzysowego, ani dostatecznie dużo żołnierzy. Budujący umocnienia mieszkańcy poczuli się pozostawieni samym sobie.
Ale jednak wojsko na Kozanów przyjechało bardzo szybko, a prezydent Rafał Dutkiewicz zjawił się niecałą godzinę od przerwania wałów. Później akcję cały czas dozorował któryś z wiceprezydentów. I m.in. dzięki temu woda nie rozprzestrzeniła się zbyt daleko.
Mit 7 - To Dutkiewicz kazał wybudować domy na terenie zalewowym
Za lekkomyślność w wydawaniu pozwoleń na inwestycje na terenach zalewowych władze Wrocławia ostro w TVN 24 zganił szef klubu PO Grzegorz Schetyna, wrocławianin, b. wicepremier. Krytyka była wyraźnie skierowana pod adresem prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza, wobec którego PO jest od początku roku w opozycji (w wyborach na prezydenta miasta chce wystawić własnego kandydata choć wcześniej popierała Dutkiewicza).
Tymczasem decyzję o budowie tych domów podjęto jeszcze w 1996 roku, czyli przed wielką powodzią. Pozwolenie na ich postawienie wydano w 1999 (dwa lata po powodzi), a zasiedlono je w roku 2002. W tym czasie miastem rządzili kolejno Bogdan Zdrojewski z PO (dziś minister kultury), a potem Stanisław Huskowski (dziś poseł PO). Mieszkańcom obiecano wał, ale choć jego projekt jest gotowy od dawna, inwestycje blokują właściciele ogródków działkowych.
Mit 8 - Przekaz medialny
Wrocław ma traumę wydarzeń z 1997 roku. I być może dlatego większość lokalnych mediów, a także korespondenci mediów ogólnopolskich, do tematu takiego jak powódź nie potrafili podejść na chłodno i bez emocji. Relacje pełne były dramatyzmu, reporterzy stali w wodzie i przekazywali ostre wypowiedzi domorosłych specjalistów. TVN 24 przez cały dzień "bombardował" zdjęciami z przerywanego wału na Kozanowie, ilustrując nim każdy materiał dotyczący Wrocławia. Nie wszystkie telewizyjne kamery dotarły jednak na miejsce na czas, dlatego np. w weekendowych "Wiadomościach" TVP1 informacje o sytuacji we Wrocławiu ilustrowano zdjęciami z 1997 roku! A Radio Wrocław (jak wiadomo Polskie Radio jest w rękach medialnej koalicji PiS i SLD) - po zalaniu Kozanowa ale jeszcze przed oficjalnym bilansem strat - wykupiło w lokalnych gazetach ogłoszenie treści: "Kilku ważnych zawiodło, tysiące zwykłych nas uratowało".
***
Jeszcze raz powtórzmy, nie chodzi nam o umniejszanie cierpień tych, którzy w tegorocznej powodzi stracili we Wrocławiu swój dobytek. Chodzi o to, by ich tragedii nie używać do budowania mitów o wielkiej powodzi, mitów, które opozycja chce wykorzystać w walce wyborczej. Tak się nie godzi.
Taki przekaz medialny prezentowały niemal wszystkie stacje telewizyjne i radiowe. Tymczasem w 1997 roku pod wodą znalazło się aż 40 proc. miasta - w tym fragmenty centrum, a w tym roku woda wdarła się na ulice w zaledwie jednym miejscu. W innym (na Bartoszowicach), gdzie też była taka groźba, udało się powódź powstrzymać. Pojawiające się przez całą minioną sobotę informacje medialne o tym, że oprócz Kozanowa zatopione mogą być też inne części miasta, ani przez chwilę nie odpowiadały rzeczywistości.
Mit 2 - Osiedle Kozanów znów znalazło się pod wodą
W 1997 roku tzw. cofka na rzece Ślęzie, która tuż przy Kozanowie wpływa do Odry, rzeczywiście zalała prawie całe liczące 40 tys. mieszkańców osiedle. Miejscami do pierwszego piętra.
W tym roku, choć woda znów wlała się na Kozanów, to udało się ją powstrzymać w kwadracie czterech ulic. Podmyła jedynie 15 budynków, z czego większość stanowiły stare bloki, których partery usytuowane są na wysokości kilku metrów. Pod wodą był zaledwie fragment całego osiedla.
Mit 3 - Cały Wrocław walczy z wielką wodą
13 lat temu na ulice rzeczywiście wyszły tłumy. Barykady z worków z piaskiem trzeba było stawiać, by uchronić przed wodą Rynek, a prawdziwy bój rozegrał się na nabrzeżu Ostrowa Tumskiego, czyli w historycznym centrum miasta, gdzie woda mogła zniszczyć najcenniejsze zabytki. Trzeba było też ewakuować bibliotekę uniwersytecką Na Piasku, a mimo trudu mieszkańców, ucierpiały zbiory innej uniwersyteckiej biblioteki, na ul. Szajnochy.
W tym roku na Kozanowie z żywiołem walczyło kilkaset może tysiąc mieszkańców. Ich walce z obojętnością przyglądali się gapie, których było kilkanaście razy więcej niż walczących. Spacerowali po galeriach bloków, trzymając piwo w jednej ręce a aparat fotograficzny w drugiej, i spokojnie cykali fotki. O mało nie doszło do linczu, gdy kilku młodzieńców na chodniku, tuż przy linii wody, rozbiło się z grillem. Pospolite ruszenie mieszkańców nastąpiło też na Popowicach (niedaleko Kozanowa) i na zagrożonych przez kilkanaście godzin Bartoszowicach. W sumie oprócz wojska i strażaków pracowało tam kilkaset osób.
Mit 4 - Może dojść do paraliżu miasta
Taką informację można było wyczytać na stronach lokalnych blogerów i wysłuchać w jednej z lokalnych rozgłośni. W środku nocy zadzwonił do niej słuchacz z informacją, że stoi z linijką nad brzegiem Widawy (dopływ Odry, do którego kanałem przepływowym przelano wody z jej głównego koryta, by obniżyć zbliżającą się falę), i stwierdza, że jej poziom podnosi się 4 cm na pół godziny. I jeśli w takim tempie będzie się podnosić, to za kilka godzin woda zaleje plac Kromera (węzeł komunikacyjny u wylotu z miasta na Warszawę). Widawa lokalnie rzeczywiście wylała, ale większych strat nie poczyniła, a plac Kromera pozostał nietknięty.
W 1997 roku powódź sparaliżowała miasto naprawdę, nie kursowały tramwaje, a autobusy jeździły po trasach mocno ograniczonych przez wodę. W tym roku życie we Wrocławiu toczyło się normalnie - otwarte były kina, knajpy i teatry, a w Rynku, jak co dzień, bawiły się tłumy. Nawet tramwaje i autobusy, w tym i kursujące przez Kozanów (z pominięciem zalanej pętli) kursowały normalnie.
Mit 5 - Straty we Wrocławiu idą w miliony
Takie przypuszczenie można było przeczytać na forach i bezkrytycznie powtarzały je telewizje, choć z zastrzeżeniem, że "mogą", bo najpierw trzeba je oszacować. Tymczasem całe straty to trzy zalane mieszkania, dwa lokale użytkowe, 14 samochodów i jedna przyczepa. Wpłynęło jedynie 15 wniosków o zapomogę (10 z Kozanowa). Wyłączenia prądu dotknęły 3 tys. mieszkań (wczoraj nie docierał on jeszcze do 200). Podkreślmy, w niczym to nie umniejsza cierpień i przeżyć tych, którzy teraz stracili swój dobytek. Należy im się nasze współczucie i pomoc w odbudowaniu życia. Także szybka pomoc państwa.
Mit 6 - Władza uciekła z Kozanowa
Lokalne władze niewątpliwie nie popisały się w Kozanowie. Największe błędy kierujący akcją popełnili przed powodzią - mieszkańcom Kozanowa powiedziano, że ich osiedle jest najmniej narażone na wodę, a zapory stawiane są tylko na wszelki wypadek. Tymczasem Odra wlała się do miasta właśnie tam i tylko tam.
Źle oszacowane zagrożenie spowodowało błędy w rozdysponowaniu ekip walczących z powodzią (wojsko skierowano w inny zagrożony rejon miasta). W efekcie, gdy woda przedarła się przez wał na Kozanowie, do walki z żywiołem nie było ani nikogo ze sztabu kryzysowego, ani dostatecznie dużo żołnierzy. Budujący umocnienia mieszkańcy poczuli się pozostawieni samym sobie.
Ale jednak wojsko na Kozanów przyjechało bardzo szybko, a prezydent Rafał Dutkiewicz zjawił się niecałą godzinę od przerwania wałów. Później akcję cały czas dozorował któryś z wiceprezydentów. I m.in. dzięki temu woda nie rozprzestrzeniła się zbyt daleko.
Mit 7 - To Dutkiewicz kazał wybudować domy na terenie zalewowym
Za lekkomyślność w wydawaniu pozwoleń na inwestycje na terenach zalewowych władze Wrocławia ostro w TVN 24 zganił szef klubu PO Grzegorz Schetyna, wrocławianin, b. wicepremier. Krytyka była wyraźnie skierowana pod adresem prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza, wobec którego PO jest od początku roku w opozycji (w wyborach na prezydenta miasta chce wystawić własnego kandydata choć wcześniej popierała Dutkiewicza).
Tymczasem decyzję o budowie tych domów podjęto jeszcze w 1996 roku, czyli przed wielką powodzią. Pozwolenie na ich postawienie wydano w 1999 (dwa lata po powodzi), a zasiedlono je w roku 2002. W tym czasie miastem rządzili kolejno Bogdan Zdrojewski z PO (dziś minister kultury), a potem Stanisław Huskowski (dziś poseł PO). Mieszkańcom obiecano wał, ale choć jego projekt jest gotowy od dawna, inwestycje blokują właściciele ogródków działkowych.
Mit 8 - Przekaz medialny
Wrocław ma traumę wydarzeń z 1997 roku. I być może dlatego większość lokalnych mediów, a także korespondenci mediów ogólnopolskich, do tematu takiego jak powódź nie potrafili podejść na chłodno i bez emocji. Relacje pełne były dramatyzmu, reporterzy stali w wodzie i przekazywali ostre wypowiedzi domorosłych specjalistów. TVN 24 przez cały dzień "bombardował" zdjęciami z przerywanego wału na Kozanowie, ilustrując nim każdy materiał dotyczący Wrocławia. Nie wszystkie telewizyjne kamery dotarły jednak na miejsce na czas, dlatego np. w weekendowych "Wiadomościach" TVP1 informacje o sytuacji we Wrocławiu ilustrowano zdjęciami z 1997 roku! A Radio Wrocław (jak wiadomo Polskie Radio jest w rękach medialnej koalicji PiS i SLD) - po zalaniu Kozanowa ale jeszcze przed oficjalnym bilansem strat - wykupiło w lokalnych gazetach ogłoszenie treści: "Kilku ważnych zawiodło, tysiące zwykłych nas uratowało".
***
Jeszcze raz powtórzmy, nie chodzi nam o umniejszanie cierpień tych, którzy w tegorocznej powodzi stracili we Wrocławiu swój dobytek. Chodzi o to, by ich tragedii nie używać do budowania mitów o wielkiej powodzi, mitów, które opozycja chce wykorzystać w walce wyborczej. Tak się nie godzi.
- 152 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
214 głosów
-
Fikcja wielkiej powodzi we Wrocławiu. Obalamy o...
breslak
26.05.10, 21:04
Pewnie, że to nie było takie medialne jak 13 lat temu. Wtedy przeciętnydziennikarz mógł napisać kilka artykułów o wielkiej powodzi. A teraz tylkojeden i to jeszcze chyba na zamówienie spoza »
-
Harlukowicz nie p...dol
hak.bunk.sung
26.05.10, 21:13
Harlukowicz przestan wybielac wladze ktore podczas powodzi sie skompromitowaly.Wszyscy widzieli twoje zdjecie z Adamskim na Kozanowie ktore pozniej zostalowyedytowane (prawie jak slynne »
-
Fikcja wielkiej powodzi we Wrocławiu. Obalamy o...
mirek.6
27.05.10, 02:05
Czytając te brednie mam pomysł aby każdy, który/która chce zabrać głoszapłacił np. 5 zł jeżeli nie będzie miał 5 komentarzy, może to spowoduje, żenormalni użytkownicy netu nie będą musieli »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Dolnośląskie pałace i zamki w ruinie. ...
- Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z ...
- Pociąg z Ostrowa miał 40 minut opóźnienia ...
- Strefę montują także w niedzielę. Rynek ...
- Trzydzieste urodziny wrocławskiego dress-party
- W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna ...
- W parku Tołpy jesienią pojawi się ...





