Fala kulminacyjna na Odrze przeszła przez Głogów

Lucyna Róg
25.05.2010 , aktualizacja: 25.05.2010 16:44
A A A Drukuj
Mieszkańcy Czernej przy pomocy strażaków i żołnierzy zbudowali kilkukilometrowy wał przeciwpowodziowy Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta Mieszkańcy Czernej przy pomocy strażaków i żołnierzy zbudowali kilkukilometrowy wał przeciwpowodziowy
Woda, która przesączyła się przez wały, podtopiła kilka dzielnic miasta. Nie wyrządziła jednak poważniejszych szkód. W gminach pod Głogowem służby ratunkowe i mieszkańcy od kilku dni układali ciągnące się przez kilkanaście kilometrów umocnienia na wale. Zabezpieczenia zapobiegły stratom.
Dobrzejowice koło Głogowa, mieszkańcy wsi razem z wojskiem, strażą pożarną i więźniami z Głogowa umacniają wał przeciwpowodziowy wzdłuż Odry
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Dobrzejowice koło Głogowa, mieszkańcy wsi razem z wojskiem, strażą pożarną i więźniami z Głogowa umacniają wał przeciwpowodziowy wzdłuż Odry
Przeciekają wały na Ostrowie Tumskim w Głogowie
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Przeciekają wały na Ostrowie Tumskim w Głogowie
SERWISY
Woda na Odrze w Głogowie miała we wtorek aż 6,85 m wysokości - przekroczyła stan alarmowy o ponad dwa metry.

W leżących tuż przy niej wsiach Czerna i Dobrzejowice w gminie Żukowice przygotowania do nadejścia fali trwały od kilku dni. Mieszkańcom pomagało nie tylko wojsko, straż pożarna i policja, ale nawet więźniowie z głogowskiego zakładu karnego oraz ochotnicy z sąsiednich miejscowości i gmin. Na wałach ciągnących się przez kilkanaście kilometrów od Czernej do Bytomia Odrzańskiego ułożono kilka warstw worków z piaskiem.

- Nie liczymy, ile ich było, ale na pewno tysiące - mówi kapitan Janusz Rojan z 69. Leszczyńskiego Pułku Przeciwlotniczego, którego żołnierze układali we wtorek kolejne worki w Dobrzejowicach. - Rzeka nie podnosi się, więc nie ma ryzyka przelania. Musimy jedynie uszczelniać wał, bo przesącza się przez niego woda.

W Czernej w domach położonych tuż przy Odrze mieszkańcy wystawiali lżejsze meble na stoły i parapety, a te cięższe wynosili na strych albo wywozili do budynków swoich znajomych w innych wsiach. Z piwnic poznikały zapasy, a w ich oknach pojawiły się worki z piaskiem. Wieś czekała na nadejście wody przygotowana.

- Jeszcze nigdy nie widziałam takiego pospolitego ruszenia - przyznaje Mirosława, jedna z mieszkanek Czernej. - Nie było domu, z którego ktoś nie poszedłby na wały. Nawet sąsiadka z chorym kręgosłupem przyszła, żeby wiązać sznurki na workach, a te, które mają dzieci, umawiały się i jedna pilnowała dzieci z połowy wsi.

- Ludzie dobrze pamiętają 1997 roku - podkreśla jej sąsiadka Urszula. - Wtedy mieliśmy wodę po okna. Zniszczenia były duże. Nic dziwnego, że nie trzeba było nikogo zmuszać do pomocy.

Marian Sarna i Piotr Paszkiewicz do Czernej przyjechali z sąsiednich miejscowości. Przy umacnianiu wałów pracowali od piątku.

- Od rana do wieczora, tylko z krótką przerwą na posiłek - opowiadają. - Nie było czasu na odpoczynek, wieczorem na rowery i do domów, a rano znów na wały. Zmęczeni jesteśmy, ale wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Wystarczy spojrzeć na wały.

Dzięki kilkudniowym przygotowaniom żadna z podgłogowskich wsi nie ucierpiała. Woda wylała się jedynie na łąki i pola uprawne leżące w obniżeniu między rzeką a wałem przeciwpowodziowym.

Mniej szczęścia mieli mieszkańcy Głogowa. Tam mimo podobnych umocnień Odra, przesączając się przez wały, rozlała się na osiedlach Krzepów, Widziszów, Nosocice i Ostrów Tumski.

- Kilkanaście budynków znalazło się w wodzie - mówi Krzysztof Sadowski z Gminnego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Głogowie. - Nie było to duże podtopienie, od 5 mm do kilkudziesięciu centymetrów wody.

W mieście przez cały dzień pomagały służby. Mieszkańcy dzwonili do sztabów, zgłaszając, że potrzebują więcej worków albo ludzi do pracy. Około południa 50 tys. worków z piaskiem zrzucały obok budynku starostwa powiatowego wojskowe helikoptery.

Na Ostrowie Tumskim wielu mieszkańców nie poszło we wtorek do pracy, nie wysłali także dzieci do szkół. W poniedziałkowy wieczór woda podeszła pod ich domy. Wypompowywano ją przez cały dzień, a jednocześnie dokładano do umocnień kolejne worki z piaskiem.

- Mamy zalane piwnice i garaże - mówi Bogumiła Krzykała, mieszkanka Ostrowa Tumskiego. - Denerwujemy się, bo z wodą nigdy nie da się wszystkiego przewidzieć, ale mogło być gorzej. W 1997 roku pomoc nie była tak dobrze zorganizowana. Widać, że wyciągnęliśmy wnioski.

Przed zalaniem uchroniono także XIII-wieczną kolegiatę na Ostrowie Tumskim i mieszczący się obok Dom Uzdrowienia Chorych, w którym na turnusach rehabilitacyjnych przebywają niepełnosprawni. Budynkom zagrażała woda wybijająca ze studzienek kanalizacyjnych, którą odpompowywano od poniedziałkowego wieczoru.

Fala kulminacyjna przeszła teraz w kierunku Nowej Soli w województwie lubuskim.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos