Magistrat: Nie tylko Kozanowa trzeba było bronić
24.05.2010
, aktualizacja: 24.05.2010 20:52
W sobotę, gdy przez Wrocław przechodziła fala kulminacyjna na Odrze, w dwóch miejscach rzeka groziła wylaniem podobnym w rozmiarach do powodzi z 1997 roku. W poniedziałek prezydent Dutkiewicz mówił, że mimo porażki na Kozanowie udało się obronić miasto przed znacznie poważniejszymi zniszczeniami.
ZOBACZ TAKŻE
- Platforma Obywatelska podtapia prezydenta Dutkiewicza (02-06-10, 07:00)
- Prezydenckie dywagacje o wałach przeciwpowodziowych (26-05-10, 21:00)
- Pułkownik Jerzy Panas: Na Kozanowie był bałagan (24-05-10, 20:55)
- Wszystko pod kontrolą? Władze oblały egzamin z powodzi (23-05-10, 21:00)
SERWISY
Rafał Dutkiewicz i jego zastępcy podsumowali działalność służb w krytycznym dla Wrocławia dniu - w sobotę. Wtedy wody ze Ślezy przerwały umocnienia na Kozanowie i zalały część osiedla. Sztab kryzysowy szacował wczoraj, że choć poziom w Odrze był niższy od tego z roku 1997, to fala kulminacyjna przechodziła przez miasto dłużej, a łączna ilość wody w rzece była porównywalna z poziomem sprzed 13 lat. Dutkiewicz tłumaczył: - Na Kozanowie oczywiście stała się rzecz niedobra. Zabezpieczenia nie zadziałały, ale oceniam, że były ustawione we właściwy sposób. Proszę jednak zwrócić uwagę na skalę. W sobotę woda otoczyła 15 budynków, wdarła się do trzech mieszkań. 13 lat temu zniszczenia były dużo większe - nie tylko na Kozanowie, ale w całym Wrocławiu.
Dutkiewicz i wiceprezydent Wojciech Adamski tłumaczyli też, że akcji obrony Kozanowa nie można było prowadzić skuteczniej. Mieszkańcy osiedla twierdzili, że gdy woda zaczęła przedzierać się przez obwarowanie z worków, zapanował chaos, brakowało decyzji, nie mogli doczekać się pomocy. W poniedziałek urzędnicy tłumaczyli, że tuż przed tym, jak na ul. Ignuta zaczęła wlewać się woda, do krytycznej sytuacji doszło w Porcie Miejskim. Na długości 50 metrów zapadł się tam kolektor ściekowy o średnicy dwóch i pół metra. Adamski: - Awaria była niezwykle poważna. Woda z rzeki szybko napływała do kanalizacji, groziło to wylaniem studzienek i w konsekwencji zalaniem ulic Śródmieścia i Starego Miasta. Skoncentrowaliśmy siły na obronie tego miejsca. Byli tam pracownicy MPWiK, żołnierze i strażacy. Podczas akcji w porcie otrzymałem informację o sytuacji na Kozanowie. Wtedy poprosiłem o przerzucenie wojska na ulicę Ignuta, a do portu przyjechali więźniowie.
"Gazeta": - Czy to oznacza, że sił do obrony miasta było za mało albo były źle rozdysponowane?
Adamski: - Nie. Na Ignuta było około 30 strażaków i dwa rzędy umocnień. Wszystkie służby były optymalnie rozlokowane z punktu widzenia wszystkich krytycznych miejsc we Wrocławiu. Nie tylko Kozanowa.
Kolejnym kluczowym dla miasta punktem w sobotę była obrona wałów odrzańskich na Bartoszowicach, która trwała także w niedzielę. W tym miejscu Odra rozwidla się, zaczyna się Wielka Wyspa. Przerwanie wałów groziło zalaniem także Swojczyc i Kowal. Dutkiewicz tłumaczył wczoraj: - Naprawienie awarii w porcie i obrona Bartoszowic pozwoliły nam na ocalenie ogromnych fragmentów miasta. W tym samym czasie doszło do trzech krytycznych sytuacji. Skala powodzi, nawet biorąc pod uwagę sytuację na Kozanowie, nie jest w mieście duża.
Dutkiewicz zapowiedział w poniedziałek, że jeszcze w tym tygodniu na Kozanowie rozpocznie się porządkowanie i szacowanie strat. Na miejscu mają pojawić się m.in. inspektorzy nadzoru budowlanego, którzy sprawdzą stan technicznych zalanych budynków. - W ciągu dwóch tygodni na Kozanowie rozpoczną się reperacje - zapowiedział Dutkiewicz.
Dutkiewicz i wiceprezydent Wojciech Adamski tłumaczyli też, że akcji obrony Kozanowa nie można było prowadzić skuteczniej. Mieszkańcy osiedla twierdzili, że gdy woda zaczęła przedzierać się przez obwarowanie z worków, zapanował chaos, brakowało decyzji, nie mogli doczekać się pomocy. W poniedziałek urzędnicy tłumaczyli, że tuż przed tym, jak na ul. Ignuta zaczęła wlewać się woda, do krytycznej sytuacji doszło w Porcie Miejskim. Na długości 50 metrów zapadł się tam kolektor ściekowy o średnicy dwóch i pół metra. Adamski: - Awaria była niezwykle poważna. Woda z rzeki szybko napływała do kanalizacji, groziło to wylaniem studzienek i w konsekwencji zalaniem ulic Śródmieścia i Starego Miasta. Skoncentrowaliśmy siły na obronie tego miejsca. Byli tam pracownicy MPWiK, żołnierze i strażacy. Podczas akcji w porcie otrzymałem informację o sytuacji na Kozanowie. Wtedy poprosiłem o przerzucenie wojska na ulicę Ignuta, a do portu przyjechali więźniowie.
"Gazeta": - Czy to oznacza, że sił do obrony miasta było za mało albo były źle rozdysponowane?
Adamski: - Nie. Na Ignuta było około 30 strażaków i dwa rzędy umocnień. Wszystkie służby były optymalnie rozlokowane z punktu widzenia wszystkich krytycznych miejsc we Wrocławiu. Nie tylko Kozanowa.
Kolejnym kluczowym dla miasta punktem w sobotę była obrona wałów odrzańskich na Bartoszowicach, która trwała także w niedzielę. W tym miejscu Odra rozwidla się, zaczyna się Wielka Wyspa. Przerwanie wałów groziło zalaniem także Swojczyc i Kowal. Dutkiewicz tłumaczył wczoraj: - Naprawienie awarii w porcie i obrona Bartoszowic pozwoliły nam na ocalenie ogromnych fragmentów miasta. W tym samym czasie doszło do trzech krytycznych sytuacji. Skala powodzi, nawet biorąc pod uwagę sytuację na Kozanowie, nie jest w mieście duża.
Dutkiewicz zapowiedział w poniedziałek, że jeszcze w tym tygodniu na Kozanowie rozpocznie się porządkowanie i szacowanie strat. Na miejscu mają pojawić się m.in. inspektorzy nadzoru budowlanego, którzy sprawdzą stan technicznych zalanych budynków. - W ciągu dwóch tygodni na Kozanowie rozpoczną się reperacje - zapowiedział Dutkiewicz.
- 42 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Na przykład Ratusz
knock.out.4
25.05.10, 07:28
serce naszego miasta.»
-
Re: Jakubiak: Jadwiga Kaczyńska wie już o śmierci
gabkamski
26.05.10, 13:09
Tylko 30 strażaków mamy w mieście, to strach zasypiać!!! Takie bujdy to nienam Panowie!!! Nie byliście przygotowani, bo wy od lat sprzedajecie wizje, iniestety weszło Wam to w krew. A po »
-
Porażka
marcinred1
26.05.10, 21:26
Ja nie wiem jak można 97 porównywać do tego co było teraz. Przecież każdywidział ile było teraz wody w Odrze.Niestety ludzie o PR nie potrafią budować wałów, wszędzie brakowałokoordynatorów »
Najczęściej czytane24 htydzień




