Versus

Dwa Skarbeusze
18.01.2010 , aktualizacja: 18.01.2010 17:13
A A A Drukuj
Guerilla Dwa Skarbeusze Guerilla
Przy okazji imprez typu 'tydzień mody', pojawia się jak zwykle wiele działań marketingowych.
Jedne polegają na shaking hands , przy czym dłonie wystają wtedy z rękawów czarnych garniturów (z których przy okazji wysypują się pieniądze), drugie na promowaniu projektów, które - co oczywiste - mają aspekt komercyjny (sprzedaż ubrań) ale gdzieś poza ekonomią stawiają na cel estetyczny, powiedzmy 'dobry design'. W Łodzi najlepiej uwidaczniał to kontrast między showroomem Erco a tymczasowym Guerilla Store. W pierwszym przy obiedzie można było zapoznać się z prezentacjami w PowerPoint i 'trendami na następny rok' zmaterializowanymi na wieszakach, w drugim ze wzornictwem, które zmieniło bieg historii mody.



Wiele mówiło się ostatnio o kryzysie, rozbawiły nas diamentowe łzy Cavalliego, uwierzyliśmy dopiero kiedy padł Yamamoto (uratowany następnego dnia przez zewnętrzny kapitał). Poza bankrutami, z prawdziwym smutkiem nasłuchiwaliśmy plotek, że Martin odszedł z domu Margiela, prawdopodobnie powodowany naciskami grupy Diesel (fizycznym właścicielem marki MMM). Poszło o sygnowanie garniturów nazwiskiem w miejsce anonimowych metek i rozszerzenie, dotychczas celowo unikalnej, sieci sklepów. Te zaskakująco krótkowzroczne decyzje mogą dosyć szybko zrujnować wizerunek Maison budowany przez dwie dekady. Nadszedł dzień, w którym modą rządzą księgowi a nie kreatorzy (odsyłam np. do dokumentu 'Valentino. The Last Emperor'). Kolejnym zjawiskiem obliczonym na zysk są kolaboracje, w tym słynne zaślubiny piekła i nieba: Comme des Garcons x H&M. Większość była zachwycona, wierząc, że kupuje jakby CdG, ale taniej. Mniejszość, uznała to za tzw. 'samobója' dalekiego od pełnego honoru, japońskiego harakiri. Mniejszość, która zadaje sobie pytanie czy kategorię 'sell out' odnieść można w ogóle do mody, tym samym, czy moda to tylko business czy może coś pomiędzy sztuką a wzornictwem.

Jako, że - jak twierdzą niektórzy - moda z definicji powinna mieć pamięć ryby, wszyscy zapomnieli, a szkoda. Pamięć bowiem o przeszłych dokonaniach kolejnych projektantów CdG pozwaliłaby lepiej rozumieć to co dzieje się obecnie. By nie pozostać gołosłownym, podam przykład z tego sezonu: ostatnia głośna kolekcja Victor & Rolf

Kolorowe tiule niczym zaczerpnięte z wyobraźni kucharza, wygryzione jak ser, poszatkowane jak cebula. Z drugiej strony przypominająca o dziesięć lat młodsze projekty jedynego mężczyzny w stajni Rei Kawakubo - Junya Watanabe.

To oczywiście nie plagiat a koherencja, zresztą duet V&R to sztandarowy przykład na wykorzystanie historii stroju w niezliczonych wariacjach na temat klasyki.



Nie chodzi nam bynajmniej o to, że każdy powinien być znawcą i krytykiem, ale o bardzo prozaiczną sytuację entuzjastów zakupów. Jeśli już kupujemy, 'oszczędniej' jest stać po stronie tego co ponadczasowe, a nie 'modne' bo oczywiście nieprawdą jest popularny sąd, że wszystkie drogie ubrania są zawsze dobre. To raczej dobre ciuchy są drogie, ale śledząc rozrost dystrybucji internetowej, coraz tańsze. Wiedza po prostu się opłaca.

Obejrzyj galerię zdjęć:Guerilla i Erco



Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos