Cheap Monday
07.01.2010
, aktualizacja: 07.01.2010 16:05
Roześmiana czaszka z odwróconym krucyfiksem to w dobie ironic t-shirts logo, które aż dziw, że dziwi
Tutaj więcej na ten temat: Anti-Christian Jeans Are a Trend in Sweden

Od Zoo York po Pogo, od emo polo rodem z New Yorker po highfashion i koszulki Alexandra McQueena. Fenomenowi tego motywu we wzornictwie możnaby poświęcić książki, a że z pewnością już poświęcono, my poświęcimy swój czas na fenomen Cheap Monday szwedzkiej marki słynącej przede wszystkim z jeansów, do tego tanich dżinsów. Z założenia bowiem cena jednej pary nie powinna przekraczać 50 euro. Ta prosta recepta, w połączeniu z zębami zjedzonymi na rynku denimu i secondhandowej modzie (legenda sklepu Weekend, a potem Weekday w Sztokholmie), pozwoliła odnieść CM sukces w całym hipsterskim świecie.

Z biegiem sezonów firma oczywiście rozbudowała swój asortyment, w chwili obecnej mamy więc 'góry' i 'doły' dla chłopców i dziewczynek, nic tylko kupować. W cenę wliczony jest oczywiście 'kult', który dobrze obrazuje ten przykład: mimo, że sami nie śledzimy zbyt skrupulatnie światowych pośladków, dżinsy CM zauważyliśmy nawet na Krzysztofie Stróżynie, naszym ulubieńcu z Londynu. Z ziemi szwedzkiej do polskiej, markę sprowadziły RSy (znowu) i pokazały w kolejnej - i chyba już coraz mniej zaskakującej - odsłonie, polskiego tygodnia mody.
Kolejny raz chcę się powiedzieć, za pierwszym polskim encyklopedystą i jak mniemam, empirykiem ufającym zmysłom, że jak jest, "każdy widzi". Z nowości to: koronkowe aplikacje, własna wersja tegorocznego boomu przeróbek tzw bomber jackets (zwanych też flyersami, a po swojsku 'flekami'), motyw pióra wiecznego (które jak widać, w dobie QWERTY, stanowi już bardziej symbol niż narzędzie) i najbardziej, jak na CM zaskakujące, subtelne dzianinowe sukienki.

Mały cynk dla naszych czytelników: wiele osób w Polsce przyznaję, że swoją parę Tanich Poniedziałków znalazło przypadkowo w lumpexie z odzieżą szwedzką. Powodzenia.

Od Zoo York po Pogo, od emo polo rodem z New Yorker po highfashion i koszulki Alexandra McQueena. Fenomenowi tego motywu we wzornictwie możnaby poświęcić książki, a że z pewnością już poświęcono, my poświęcimy swój czas na fenomen Cheap Monday szwedzkiej marki słynącej przede wszystkim z jeansów, do tego tanich dżinsów. Z założenia bowiem cena jednej pary nie powinna przekraczać 50 euro. Ta prosta recepta, w połączeniu z zębami zjedzonymi na rynku denimu i secondhandowej modzie (legenda sklepu Weekend, a potem Weekday w Sztokholmie), pozwoliła odnieść CM sukces w całym hipsterskim świecie.

Z biegiem sezonów firma oczywiście rozbudowała swój asortyment, w chwili obecnej mamy więc 'góry' i 'doły' dla chłopców i dziewczynek, nic tylko kupować. W cenę wliczony jest oczywiście 'kult', który dobrze obrazuje ten przykład: mimo, że sami nie śledzimy zbyt skrupulatnie światowych pośladków, dżinsy CM zauważyliśmy nawet na Krzysztofie Stróżynie, naszym ulubieńcu z Londynu. Z ziemi szwedzkiej do polskiej, markę sprowadziły RSy (znowu) i pokazały w kolejnej - i chyba już coraz mniej zaskakującej - odsłonie, polskiego tygodnia mody.
Kolejny raz chcę się powiedzieć, za pierwszym polskim encyklopedystą i jak mniemam, empirykiem ufającym zmysłom, że jak jest, "każdy widzi". Z nowości to: koronkowe aplikacje, własna wersja tegorocznego boomu przeróbek tzw bomber jackets (zwanych też flyersami, a po swojsku 'flekami'), motyw pióra wiecznego (które jak widać, w dobie QWERTY, stanowi już bardziej symbol niż narzędzie) i najbardziej, jak na CM zaskakujące, subtelne dzianinowe sukienki.

Mały cynk dla naszych czytelników: wiele osób w Polsce przyznaję, że swoją parę Tanich Poniedziałków znalazło przypadkowo w lumpexie z odzieżą szwedzką. Powodzenia.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



