Modowy happening?
28.10.2009
, aktualizacja: 29.10.2009 14:47
Spacer ulicą Piotrkowską. Posługując się mapą festiwalową przedzieramy się przez gastronomiczne łódzkie China Town, zaskoczeni kolejnymi industrialnym szkieletami w sercu miasta.
W oczekiwaniu na pokaz odwiedzamy wystawę w galerii Fabrystrefa, gdzie jest naprawdę bardzo FAJNA przestrzeń z niezapomnianymi kaloryferami pod sufitem.


Ponieważ oczekiwanie się przeciąga nie pozostaje nam nic innego niż radosna wizyta na kolejnej wariacji na temat tofu z szalonymi sosami. Jako zdeklarowani fani aztatyckiej kuchni w jej niewybrednej, fast foodowej wersji, możemy szczerze polecić łódzkie 'budy'. Straciliśmy apetyt dopiero wtedy gdy na siedzącego obok biznesmana 'narobił' jeden z grasując tam grupowo gołębi, które dodatkowo wzniecały kłęby czegoś na kształt babiego lata z pylących akurat drzew Nie dokończyliśmy więc naszej porcji rozgotowanego ryżu i powróciliśmy do ukochanej mody.

Miejsce samego pokazu zostało zaaranżowane w ten sposób, że centralnie eksponowało 'scenę' wspartą czarnymi kotarami oraz rytmicznymi kolumnami. Siedząc na gołym betonie w kuckach uczestniliśmy w czymś na kształt fashion action painting - żywej sztuce projektantki wykańczającej każdą swoją kreację na zmieniajacych się modelkach. W geście ekspresjonizmu abstrakcyjnego traktowała mocnymi akcentami barwnymi pastelowe sukienki, angażując widzów w ostateczny gest twórcy.

W efekcie podziwialiśmy kolekcję nieodmiennie kojarząca się z modą japońską: patchworki koronek, filcu, wzorzystych lejących dzianin, surowych gobelinów, bogatych wełnianych aplikacji, a wszystko to w celowo poszarpanej konstrukcji.

Mimo to prezentowane sukienki były bardzo zwiewne, kobiece czy tam wiosenno-letnie.

Modelki poruszały się spokojnie, zygzakiem i zastygając mechanicznie, niczym manekiny-roboty, pozwalając na dokładny, żeby nie powiedzieć nudny ogląd.

Twórczość i życie Pauliny Plizgi koncentruje się w Paryżu, gdzie emigrowała wiele lat temu, szukając zapewne innych inspiracji czy kontaktów. Uczestnictwo w pierwszym polskim tygodniu mody są kolejnym sukcesem artystki, której kandydatura, niegdyś odrzucona przez Wydział Projektowania Ubioru ASP, powróciła do Łodzi.



Ponieważ oczekiwanie się przeciąga nie pozostaje nam nic innego niż radosna wizyta na kolejnej wariacji na temat tofu z szalonymi sosami. Jako zdeklarowani fani aztatyckiej kuchni w jej niewybrednej, fast foodowej wersji, możemy szczerze polecić łódzkie 'budy'. Straciliśmy apetyt dopiero wtedy gdy na siedzącego obok biznesmana 'narobił' jeden z grasując tam grupowo gołębi, które dodatkowo wzniecały kłęby czegoś na kształt babiego lata z pylących akurat drzew Nie dokończyliśmy więc naszej porcji rozgotowanego ryżu i powróciliśmy do ukochanej mody.

Miejsce samego pokazu zostało zaaranżowane w ten sposób, że centralnie eksponowało 'scenę' wspartą czarnymi kotarami oraz rytmicznymi kolumnami. Siedząc na gołym betonie w kuckach uczestniliśmy w czymś na kształt fashion action painting - żywej sztuce projektantki wykańczającej każdą swoją kreację na zmieniajacych się modelkach. W geście ekspresjonizmu abstrakcyjnego traktowała mocnymi akcentami barwnymi pastelowe sukienki, angażując widzów w ostateczny gest twórcy.

W efekcie podziwialiśmy kolekcję nieodmiennie kojarząca się z modą japońską: patchworki koronek, filcu, wzorzystych lejących dzianin, surowych gobelinów, bogatych wełnianych aplikacji, a wszystko to w celowo poszarpanej konstrukcji.

Mimo to prezentowane sukienki były bardzo zwiewne, kobiece czy tam wiosenno-letnie.

Modelki poruszały się spokojnie, zygzakiem i zastygając mechanicznie, niczym manekiny-roboty, pozwalając na dokładny, żeby nie powiedzieć nudny ogląd.

Twórczość i życie Pauliny Plizgi koncentruje się w Paryżu, gdzie emigrowała wiele lat temu, szukając zapewne innych inspiracji czy kontaktów. Uczestnictwo w pierwszym polskim tygodniu mody są kolejnym sukcesem artystki, której kandydatura, niegdyś odrzucona przez Wydział Projektowania Ubioru ASP, powróciła do Łodzi.

- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


