POLISZ FASZJON ŁIK - Aleja Projektantów część 2/2
08.09.2009
, aktualizacja: 08.09.2009 11:10
Wyjaśniamy, że dni tygodnia mody mają swoisty cykl: 15minutowy pokaz, po którym następuje minikonferencja prasowa z projektantem i godzina (lub nawet dwie, jeśli pokaz się opóźnia) oczekiwania na następny
W tym właśnie międzyczasie, siedząc na sponsorowanych meblach, wyśmiewa się cudzy ubiór, je się co popadnie, obserwuje się celebritów, obgaduje się modelki, wychodzi się na zewnątrz dotlenić i przetrzeć oczy, patrzy się kto na nas patrzy, bije się o dogodne miejsce wśród fotoreporterów, nudnie dyskutuje o tekstylnej historii miasta Łodzi, o tym kto nie przyjechał i dlaczego, próbuje się wejść do strefy dla VIPów, nie będąc VIPem, robi się zdjęcia dziewczynom ze stoiska Fashion Tv (które w takim momencie przerywają rozmowę i pozują najlepiej jak potrafią), spogląda się nerwowo na zegarek, zastanawia się czy tym razem napić się coli czy kawy...

Kiedy jednak zaczyna się spektakl cała ta nerwówka ustaje i wtedy liczy się tylko moda (czasem tylko jeszcze pod koniec pokazu patrzy się czy Jacykow klaszcze czy nie). To tak gwoli wyjaśnienia.
Aleja Projektantów to takie dwa dni, gdzie - poza pewnymi wyjątkami - prezentują się projektanci komercyjni, czy jak to się mówi, 'warszawscy', czyli takie kolejne Zienie, Baczyńskie etc, ubierający gwiazdy na ważne imprezy udokumentowane potem w pismach 'Gala' i 'Viva!' Pod koniec każdego dnia był pokaz zagranicznej gwiazdy-projektanta. Czuło się wręcz narastające podniecenie, po rozładowaniu którego, pozostawało już tylko afterparty. Mimo, że wyglądaliśmy bardzo 'in' i wyselekcjonowani na bramce, dostaliśmy nawet na nie zaproszenie, wybraliśmy słodki sen.

Nie sposób oczywiście streścić tego wszystkiego co widzieliśmy nie śpiąc i patrząc na wybieg, dlatego wybraliśmy zdjęcia, które najlpiej oddają atmosferę Hali Expo i przebiegu pokazów. Dużo się mówiło o turbanach Violi Śpiechowicz (ale nie wiemy dlaczego); dużo o kontrowersyjnym pokazie rosyjskiego Two Gun Towers, który porusza się na granicy ludowego kiczu (męskiej połowie tego duetu trzeba jednak oddać chwałę za imponującą grę na fortepianie, akompaniującą modelkom).

Dużo, bo i dużo się udzielał, mówiło się o Łukaszu Stępniu, wokół którego panuje atmosfera przyszłego modnego w stolicy nazwiska. My w duchu czekaliśmy już na Diffusion Zone czyli niezależną część 'tygodnia', która miała się zacząć następnego dnia, ale o tym wkrótce...

Kiedy jednak zaczyna się spektakl cała ta nerwówka ustaje i wtedy liczy się tylko moda (czasem tylko jeszcze pod koniec pokazu patrzy się czy Jacykow klaszcze czy nie). To tak gwoli wyjaśnienia.
Aleja Projektantów to takie dwa dni, gdzie - poza pewnymi wyjątkami - prezentują się projektanci komercyjni, czy jak to się mówi, 'warszawscy', czyli takie kolejne Zienie, Baczyńskie etc, ubierający gwiazdy na ważne imprezy udokumentowane potem w pismach 'Gala' i 'Viva!' Pod koniec każdego dnia był pokaz zagranicznej gwiazdy-projektanta. Czuło się wręcz narastające podniecenie, po rozładowaniu którego, pozostawało już tylko afterparty. Mimo, że wyglądaliśmy bardzo 'in' i wyselekcjonowani na bramce, dostaliśmy nawet na nie zaproszenie, wybraliśmy słodki sen.

Nie sposób oczywiście streścić tego wszystkiego co widzieliśmy nie śpiąc i patrząc na wybieg, dlatego wybraliśmy zdjęcia, które najlpiej oddają atmosferę Hali Expo i przebiegu pokazów. Dużo się mówiło o turbanach Violi Śpiechowicz (ale nie wiemy dlaczego); dużo o kontrowersyjnym pokazie rosyjskiego Two Gun Towers, który porusza się na granicy ludowego kiczu (męskiej połowie tego duetu trzeba jednak oddać chwałę za imponującą grę na fortepianie, akompaniującą modelkom).

Dużo, bo i dużo się udzielał, mówiło się o Łukaszu Stępniu, wokół którego panuje atmosfera przyszłego modnego w stolicy nazwiska. My w duchu czekaliśmy już na Diffusion Zone czyli niezależną część 'tygodnia', która miała się zacząć następnego dnia, ale o tym wkrótce...
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


