Wrocławskie baseny: niestety gorący temat
22.08.2009
, aktualizacja: 21.08.2009 19:24
Mija kolejne lato, podczas którego wrocławianie w upał nie mają gdzie się wykąpać. Otwarcie aquaparku nie pomogło. Czy brak basenów przestanie być kiedyś gorącym problemem w naszym mieście? - pytamy wiceprezydenta Wrocławia Jarosława Obremskiego
ZOBACZ TAKŻE
- Pomysł na lato: Ucywilizujmy dzikie kąpieliska (10-07-10, 09:00)
- Zróbmy baseny z balonami (27-08-09, 12:39)
- We Wrocławiu brakuje otwartych basenów (25-08-09, 11:42)
- A może brodziki w parkach? (25-08-09, 11:35)
- Władze miasta w sprawie basenów kpią z mieszkańców (24-08-09, 12:25)
- Na każdym osiedlu powinien być basen (24-08-09, 11:44)
- Na basenach we Wrocławiu można zarobić (24-08-09, 11:02)
- Gorąca sprawa wrocławskich basenów (24-08-09, 10:57)
SERWISY
SONDAŻ
Rozmowa z Jarosławem Obremskim*
Katarzyna Lubiniecka: Po otwarciu aquaparku przy ul. Borowskiej miasto zamknęło na południu Wrocławia wszystkie odkryte baseny: na Oporowie, przy ulicy Ślężnej, na Brochowie. Czy to jest celowa polityka władz miasta, której celem jest zapewnienie aquaparkowi klientów?
Wiceprezydent Jarosław Obremski: Absolutnie nie. Basen przy Ślężnej od dawna był przeznaczony do zamknięcia. Był w bardzo złym stanie, trudno było utrzymać na nim standardy higieniczne, a szacowane koszty naprawy były bardzo duże. Od początku zresztą był to basen poczęty w jakimś grzechu - ulokowano go na terenie dawnego cmentarza. Poza tym był w bezpośrednim sąsiedztwie aquaparku, więc nie było sensu go trzymać. Wkrótce w tym miejscu stanie nowoczesny budynek V LO.
Drugi obecnie zamknięty basen na Brochowie na pewno w przyszłości będziemy remontować. Osiedle Brochów to właściwie osobne miasteczko, średnia zarobków jest raczej niewygórowana, dlatego jego mieszkańcy powinni mieć swój basen na miejscu.
Kiedy?
- Kiedy tylko będą możliwości. Na pewno nie w 2010 roku. Przymierzamy się, że w 2011 roku ten remont powinien być zrobiony.
A co z basenem przy Harcerskiej?
- Jego remont byłby bardzo kosztowny. Nie ma decyzji, że nie będziemy go remontować, ale na pewno remont nie wchodzi w grę w roku 2010. No i na pewno nie odnawialibyśmy go po takim samym obrysie niecki. To jest bardzo specyficzny basen o długości 100 metrów, położony na terenie nieproporcjonalnym do wielkości Oporowa. Jego lokalizacja jest trochę przypadkowa. Rozumiem, że mieszkańcy się do niego przywiązali, ale ten basen miał najmniejszą frekwencję w mieście. Najlepiej byłoby, gdyby w tym miejscu powstał zupełnie nowy obiekt: basen kryty albo jakiś kompleks rekreacyjny z basenem odkrytym.
Rada osiedla Oporów od dawna to proponuje, a nawet przedstawia plany zagospodarowania tego terenu. Mieszkańcy apelują, aby została tam utrzymana funkcja sportowo-rekreacyjna, a nie np. postawiono tam nowe bloki mieszkalne. Czy może im Pan to obiecać?
- Znam tę koncepcję, ale jest ona bardzo droga. Na razie miasta nie stać na jej zrealizowanie.
- To było ulubione miejsce matek z małymi dziećmi. Duże niecki od dawna nie zachęcały do kąpieli, ale był tam spory brodzik dla dzieci i bardzo ładny zadrzewiony teren. No i wokół powstaje coraz więcej nowych domów, przybywa mieszkańców południowych dzielnic. Aquapark Oporowa nie zastąpi, bo tam brodzik dla maluchów jest pod dachem, mamy i dzieci nie mogą tam korzystać ze słońca...
- Przyjmuję argument, że matki z małymi dziećmi rzeczywiście mogą mieć problem, gdy robi się gorąco. Pamiętam, że kiedyś było takie kąpielisko dla dzieci na Różance. Być może na Harcerskiej doraźnie zagospodarujemy część kąpieliska, na przykład brodzik, z myślą o nich. Trzeba jednak pamiętać, że planując takie wydatki, musimy się liczyć z kosztami eksploatacji i ewidentnymi dopłatami z podatków do biletów.
Ile kosztowało utrzymanie basenu na Harcerskiej?
- W ostatnim roku, gdy był otwarty dla mieszkańców, czyli w 2006, koszt jego rocznego utrzymania wyniósł 175 tys. zł. Odnotowano na nim wówczas blisko 11 tys. wejść, a wpływy z biletów wyniosły 78 tys. zł.
To niemało...
- Tak, ale w tym samym czasie na basenie przy ul. Wejherowskiej było ok. 120 tys. wejść, a obiekt sam się sfinansował.
Czy zdaniem władz w 650-tysięcznym mieście dwa odkryte baseny i dwa kąpieliska zaspokajają potrzeby mieszkańców?
- Nie mieliśmy dotąd sygnałów, że we Wrocławiu jest za mało basenów odkrytych.
Więc nie mamy co liczyć na nowe?
- Już w latach 90., po oddaniu do użytku basenu na Kłokoczycach, miasto podjęło decyzję, że nie będzie już tworzyć takich obiektów. Zgadzam się z tą polityką miasta, gdyż moim zdaniem inwestowanie w baseny odkryte jest nierozsądne. Baseny odkryte w naszym klimacie spełniają swoją rolę zaledwie około czterech do pięciu tygodni w roku. A utrzymywać je trzeba przez cały rok. Taki trend obserwujemy również na Zachodzie, gdzie odchodzi się od basenów odkrytych.
Katarzyna Lubiniecka: Po otwarciu aquaparku przy ul. Borowskiej miasto zamknęło na południu Wrocławia wszystkie odkryte baseny: na Oporowie, przy ulicy Ślężnej, na Brochowie. Czy to jest celowa polityka władz miasta, której celem jest zapewnienie aquaparkowi klientów?
Wiceprezydent Jarosław Obremski: Absolutnie nie. Basen przy Ślężnej od dawna był przeznaczony do zamknięcia. Był w bardzo złym stanie, trudno było utrzymać na nim standardy higieniczne, a szacowane koszty naprawy były bardzo duże. Od początku zresztą był to basen poczęty w jakimś grzechu - ulokowano go na terenie dawnego cmentarza. Poza tym był w bezpośrednim sąsiedztwie aquaparku, więc nie było sensu go trzymać. Wkrótce w tym miejscu stanie nowoczesny budynek V LO.
Drugi obecnie zamknięty basen na Brochowie na pewno w przyszłości będziemy remontować. Osiedle Brochów to właściwie osobne miasteczko, średnia zarobków jest raczej niewygórowana, dlatego jego mieszkańcy powinni mieć swój basen na miejscu.
Kiedy?
- Kiedy tylko będą możliwości. Na pewno nie w 2010 roku. Przymierzamy się, że w 2011 roku ten remont powinien być zrobiony.
A co z basenem przy Harcerskiej?
- Jego remont byłby bardzo kosztowny. Nie ma decyzji, że nie będziemy go remontować, ale na pewno remont nie wchodzi w grę w roku 2010. No i na pewno nie odnawialibyśmy go po takim samym obrysie niecki. To jest bardzo specyficzny basen o długości 100 metrów, położony na terenie nieproporcjonalnym do wielkości Oporowa. Jego lokalizacja jest trochę przypadkowa. Rozumiem, że mieszkańcy się do niego przywiązali, ale ten basen miał najmniejszą frekwencję w mieście. Najlepiej byłoby, gdyby w tym miejscu powstał zupełnie nowy obiekt: basen kryty albo jakiś kompleks rekreacyjny z basenem odkrytym.
Rada osiedla Oporów od dawna to proponuje, a nawet przedstawia plany zagospodarowania tego terenu. Mieszkańcy apelują, aby została tam utrzymana funkcja sportowo-rekreacyjna, a nie np. postawiono tam nowe bloki mieszkalne. Czy może im Pan to obiecać?
- Znam tę koncepcję, ale jest ona bardzo droga. Na razie miasta nie stać na jej zrealizowanie.
- To było ulubione miejsce matek z małymi dziećmi. Duże niecki od dawna nie zachęcały do kąpieli, ale był tam spory brodzik dla dzieci i bardzo ładny zadrzewiony teren. No i wokół powstaje coraz więcej nowych domów, przybywa mieszkańców południowych dzielnic. Aquapark Oporowa nie zastąpi, bo tam brodzik dla maluchów jest pod dachem, mamy i dzieci nie mogą tam korzystać ze słońca...
- Przyjmuję argument, że matki z małymi dziećmi rzeczywiście mogą mieć problem, gdy robi się gorąco. Pamiętam, że kiedyś było takie kąpielisko dla dzieci na Różance. Być może na Harcerskiej doraźnie zagospodarujemy część kąpieliska, na przykład brodzik, z myślą o nich. Trzeba jednak pamiętać, że planując takie wydatki, musimy się liczyć z kosztami eksploatacji i ewidentnymi dopłatami z podatków do biletów.
Ile kosztowało utrzymanie basenu na Harcerskiej?
- W ostatnim roku, gdy był otwarty dla mieszkańców, czyli w 2006, koszt jego rocznego utrzymania wyniósł 175 tys. zł. Odnotowano na nim wówczas blisko 11 tys. wejść, a wpływy z biletów wyniosły 78 tys. zł.
To niemało...
- Tak, ale w tym samym czasie na basenie przy ul. Wejherowskiej było ok. 120 tys. wejść, a obiekt sam się sfinansował.
Czy zdaniem władz w 650-tysięcznym mieście dwa odkryte baseny i dwa kąpieliska zaspokajają potrzeby mieszkańców?
- Nie mieliśmy dotąd sygnałów, że we Wrocławiu jest za mało basenów odkrytych.
Więc nie mamy co liczyć na nowe?
- Już w latach 90., po oddaniu do użytku basenu na Kłokoczycach, miasto podjęło decyzję, że nie będzie już tworzyć takich obiektów. Zgadzam się z tą polityką miasta, gdyż moim zdaniem inwestowanie w baseny odkryte jest nierozsądne. Baseny odkryte w naszym klimacie spełniają swoją rolę zaledwie około czterech do pięciu tygodni w roku. A utrzymywać je trzeba przez cały rok. Taki trend obserwujemy również na Zachodzie, gdzie odchodzi się od basenów odkrytych.
Dlatego nie zamierzamy budować nowych letnich basenów. Nasza koncepcja przewiduje tworzenie wielofunkcyjnych centrów rekreacyjno-sportowych, z których mogą korzystać miłośnicy różnych dyscyplin. W ich ramach będzie miejsce dla basenów krytych, z których przed południem będą korzystać szkoły, a po południu wszyscy mieszkańcy. Wkrótce taki basen ma powstać przy szkole na Maślicach.
Na Zachodzie być może odchodzi się od tworzenia nowych basenów odkrytych, bo one tam już są. Oni przeszli do kolejnego etapu: budowy aquaparków. Tyle że oni, otwierając kolejny aquapark, nie zamykają równocześnie pobliskich basenów odkrytych...
- Wydaje mi się, że aquapark przejął funkcję zamkniętych basenów na Oporowie, Ślężnej i Brochowie. Świadczą o tym kolejki przy kasach.
A może chętnych nie brakuje, bo ludzie po prostu nie mają innego wyjścia? No i co z mieszkańcami południowego Wrocławia, których nie stać na wydatek co najmniej 20 zł za bilet wstępu do aquaparku? Co z dziećmi z najuboższych rodzin, które spędzają wakacje w mieście?
- Pojęcie "południowy Wrocław" jest trochę mityczne. Linie komunikacyjne prowadzą promieniście do centrum. A zarzut, że bilety w aquaparku są drogie, jest nieprawdziwy. To media stworzyły klimat, że jest on potwornie drogi. Po drugie - korzystanie z aquaparku jest takim samym wyborem, jak choćby wyjście do kina. Po trzecie, uważam, że nie jest problemem dostać się z południa Wrocławia na Wejherowską, Kłokoczyce czy kąpieliska na Gliniankach lub na Morskim Oku.
Bilety do aquaparku nie są tanie. Czteroosobowa rodzina musi zapłacić za dwugodzinną wizytę co najmniej 64 zł. Tymczasem jest sporo osób, dla których 2,4 zł na bilet MPK to spory wydatek...
- Dla najuboższych dzieci miasto organizuje półkolonie. W ich trakcie m.in. także idą na basen.
Kąpielisk jest mało, a te, które są, nie są przyjemne. Wyjście na basen powinno być przyjemnością. Przyjemnie byłoby w sobotę czy niedzielę wziąć koszyk z jedzeniem, koc i pojechać tramwajem nad wodę. Tymczasem wizyty na basenie przy ul. Wejherowskiej, odwiedzanym przez ponad 4 tys. osób dziennie (z przewagą nastolatków, z którymi ratownicy nie zawsze sobie radzą), czy na Gliniankach, gdzie nie ma nawet placu zabaw z prawdziwego zdarzenia, a plaża jest niewielka, przyjemnością nie są.
- Na pewno jesteśmy także od tego, aby ludziom umożliwiać spędzenie czasu w fajnych warunkach. Glinianki z założenia są takim bardziej dzikim miejscem, przestrzenią w mniejszym stopniu zagospodarowaną. Tam jest ładny drzewostan, są miejsca do grillowania, wędkowania, pływania, gry w siatkówkę. Nie bardzo rozumiem, ale przyjmuję krytykę związaną z ich estetyką i zastanowimy się, w jaki sposób powinny wyglądać Glinianki, jak je można doposażyć. A z koszykiem i rodziną zawsze można się wybrać nad Morskie Oko.
Nasi forumowicze sugerują, że miasto tanim kosztem może zagospodarować dzisiejsze dzikie kąpieliska - na Królewieckiej, Leśnicy czy Muchoborze Wielkim?
- Niedaleko Królewieckiej są Glinianki, więc nie ma sensu robić nim konkurencji. Oczywiście, można byłoby to zagospodarować, ogrodzić teren, postawić pięciu strażników. Ale problem polega na tym, że ludzie wolą te miejsca, bo one są za darmo. A na Gliniankach trzeba zapłacić 10 zł za wstęp. Nie mogę robić Gliniankom konkurencji, bo wtedy obniżałbym jakość ich usług.
Poza tym latem niekonieczne trzeba spędzać czas na basenie. W ostatnich latach rozszerzyliśmy znacznie ofertę rekreacyjną, zwłaszcza dla młodzieży. Powstały m.in. nowe boiska ze sztuczną murawą (jak chociażby centrum przy ul. Metalowców), staramy się tworzyć coraz lepsze warunki da turystyki rowerowej (więcej ścieżek rowerowych, chcemy wprowadzić transport rowerów środkami miejskiej komunikacji), inwestujemy w tor wyścigów konnych na Partynicach itd. Jest co robić w lecie we Wrocławiu.
* Jarosław Obremski, wiceprezydent Wrocławia, odpowiada m.in. za nadzór nad miejskimi obiektami sportowymi
** Czy miasto powinno budować kolejne otwarte baseny? Czekamy na opinie
Na Zachodzie być może odchodzi się od tworzenia nowych basenów odkrytych, bo one tam już są. Oni przeszli do kolejnego etapu: budowy aquaparków. Tyle że oni, otwierając kolejny aquapark, nie zamykają równocześnie pobliskich basenów odkrytych...
- Wydaje mi się, że aquapark przejął funkcję zamkniętych basenów na Oporowie, Ślężnej i Brochowie. Świadczą o tym kolejki przy kasach.
A może chętnych nie brakuje, bo ludzie po prostu nie mają innego wyjścia? No i co z mieszkańcami południowego Wrocławia, których nie stać na wydatek co najmniej 20 zł za bilet wstępu do aquaparku? Co z dziećmi z najuboższych rodzin, które spędzają wakacje w mieście?
- Pojęcie "południowy Wrocław" jest trochę mityczne. Linie komunikacyjne prowadzą promieniście do centrum. A zarzut, że bilety w aquaparku są drogie, jest nieprawdziwy. To media stworzyły klimat, że jest on potwornie drogi. Po drugie - korzystanie z aquaparku jest takim samym wyborem, jak choćby wyjście do kina. Po trzecie, uważam, że nie jest problemem dostać się z południa Wrocławia na Wejherowską, Kłokoczyce czy kąpieliska na Gliniankach lub na Morskim Oku.
Bilety do aquaparku nie są tanie. Czteroosobowa rodzina musi zapłacić za dwugodzinną wizytę co najmniej 64 zł. Tymczasem jest sporo osób, dla których 2,4 zł na bilet MPK to spory wydatek...
- Dla najuboższych dzieci miasto organizuje półkolonie. W ich trakcie m.in. także idą na basen.
Kąpielisk jest mało, a te, które są, nie są przyjemne. Wyjście na basen powinno być przyjemnością. Przyjemnie byłoby w sobotę czy niedzielę wziąć koszyk z jedzeniem, koc i pojechać tramwajem nad wodę. Tymczasem wizyty na basenie przy ul. Wejherowskiej, odwiedzanym przez ponad 4 tys. osób dziennie (z przewagą nastolatków, z którymi ratownicy nie zawsze sobie radzą), czy na Gliniankach, gdzie nie ma nawet placu zabaw z prawdziwego zdarzenia, a plaża jest niewielka, przyjemnością nie są.
- Na pewno jesteśmy także od tego, aby ludziom umożliwiać spędzenie czasu w fajnych warunkach. Glinianki z założenia są takim bardziej dzikim miejscem, przestrzenią w mniejszym stopniu zagospodarowaną. Tam jest ładny drzewostan, są miejsca do grillowania, wędkowania, pływania, gry w siatkówkę. Nie bardzo rozumiem, ale przyjmuję krytykę związaną z ich estetyką i zastanowimy się, w jaki sposób powinny wyglądać Glinianki, jak je można doposażyć. A z koszykiem i rodziną zawsze można się wybrać nad Morskie Oko.
Nasi forumowicze sugerują, że miasto tanim kosztem może zagospodarować dzisiejsze dzikie kąpieliska - na Królewieckiej, Leśnicy czy Muchoborze Wielkim?
- Niedaleko Królewieckiej są Glinianki, więc nie ma sensu robić nim konkurencji. Oczywiście, można byłoby to zagospodarować, ogrodzić teren, postawić pięciu strażników. Ale problem polega na tym, że ludzie wolą te miejsca, bo one są za darmo. A na Gliniankach trzeba zapłacić 10 zł za wstęp. Nie mogę robić Gliniankom konkurencji, bo wtedy obniżałbym jakość ich usług.
Poza tym latem niekonieczne trzeba spędzać czas na basenie. W ostatnich latach rozszerzyliśmy znacznie ofertę rekreacyjną, zwłaszcza dla młodzieży. Powstały m.in. nowe boiska ze sztuczną murawą (jak chociażby centrum przy ul. Metalowców), staramy się tworzyć coraz lepsze warunki da turystyki rowerowej (więcej ścieżek rowerowych, chcemy wprowadzić transport rowerów środkami miejskiej komunikacji), inwestujemy w tor wyścigów konnych na Partynicach itd. Jest co robić w lecie we Wrocławiu.
* Jarosław Obremski, wiceprezydent Wrocławia, odpowiada m.in. za nadzór nad miejskimi obiektami sportowymi
** Czy miasto powinno budować kolejne otwarte baseny? Czekamy na opinie
- 71 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
To Pana miejce jest na murawie panie J.!!!
redaktorpajacewicz
22.08.09, 18:51
albo raczej na zielonej trawce, mowa jest o basenach a facet nawija że "Powstały m.in. nowe boiska ze sztuczną murawą"i coś tam o ścieżkach rowerowych-nie wiem jak ścieżki ale napewno mamy »
-
Wrocławskie baseny: niestety gorący temat
allspice
23.08.09, 14:55
Obecne władze miasta są coraz mniej przyjazne mieszkancom. Szkoda.»
-
Nie widzę,nie słyszę! To do okulisty i laryngologa
beamas1053
23.08.09, 23:05
panie Obremski. Tak było w trakcie głosowań na zjazdach PZPR. Pan nie widzi inie słyszy. To my panu podziękujemy za taką "wiedzę".»
Najczęściej czytane24 htydzień






