Prokuratura we wrocławskim aquaparku
14.11.2007
, aktualizacja: 14.11.2007 08:18
Wrocławska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie ewentualnych nieprawidłowości przy budowie aquaparku. Doniesienie w tej sprawie miesiąc temu złożyli radni z SLD. Sztandarową wrocławską inwestycją prócz prokuratury interesują się również NIK i Centralne Biuro Antykorupcyjne.
RAPORTY
- Postępowanie prowadzimy w sprawie, a nie przeciw komukolwiek - podkreśla Jarosław Dorywała, szef prokuratury na Starym Mieście. A bezpośrednio prowadzący śledztwo prokurator Jakub Przystupa dodaje: - Decyzja o jego wszczęciu zapadła w poniedziałek. Nie wynika jednak z naszego przeświadczenia o nieprawidłowościach. Musieliśmy to zrobić, bo upłynął już termin rozpatrzenia sprawy.
Doniesienie do prokuratury złożyli miesiąc temu radni SLD Tomasz Czajkowski i Witold Kuźnik.
Prokurator Przystupa: - Pismo radnych jest dość lakoniczne i aby podjąć ewentualne decyzje, musimy ich przesłuchać. Od tego zależą nasze dalsze działania.
Prokurator podkreśla, że choć obaj samorządowcy już 10 dni temu mieli stawić się w prokuraturze na pierwsze przesłuchania, do dziś nie można nawiązać z nimi kontaktu. Niebawem zostanie wyznaczony nowy termin przesłuchania.
- Pierwsze słyszę! - dziwi się Tomasz Czajkowski. O wszczęciu śledztwa dowiaduje się od nas. - Żaden z nas nie dostał z prokuratury żadnego wezwania. Trudno, żebyśmy unikali przesłuchania, o które sami wnosiliśmy.
W swoim piśmie z października radni wskazali na 10 przesłanek, mogących świadczyć o nieprawidłowościach przy budowie aquaparku.
Czajkowski: - Najważniejsza z naszych obaw dotyczy nieodpowiedniego zabezpieczenia interesów gminy, polegającego na przekazaniu spółce Wrocławski Park Wodny działki o wartości 116 mln zł i nieobjęcia w zamian za to dodatkowych udziałów w owej spółce.
Radnych zastanawia także wybór na wykonawcę inwestycji niemieckiej firmy InterSPA i "wyraźne uprzywilejowanie ww. firmy w trakcie rozstrzygnięcia zapytania ofertowego".
- Aquapark wciąż nie generuje przychodów, więc nie ma z niego wpływów do miejskiej kasy. A lada moment to właśnie miasto będzie musiało wyłożyć publiczne pieniądze na spłatę zaciągniętego przez spółkę kredytu - twierdzi Czajkowski, odnosząc się do ubiegłotygodniowego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy WPW SA. Miasto i InterSPA miały podjąć na nim decyzję o podniesieniu kapitału początkowego spółki. Z budżetu miasta na ten cel ma być przeznaczone 5 mln zł. Posiedzenie zostało zawieszone do 4 grudnia.
Aquapark bada już CBA, a na przełomie roku - również z doniesienia SLD - kontrolę przeprowadzi tam jeszcze Najwyższa Izba Kontroli. Jednak szefostwo firmy bagatelizuje decyzję o wszczęciu śledztwa przez prokuraturę.
Krzysztof Kiniorski, dyrektor Wrocławskiego Parku Wodnego: - Doniesienia radnych SLD nie ma co komentować, bo najlepiej komentuje się samo. Mowa w nim jedynie o szeregu potencjalnych zarzutów. Czyli radni sami nie są pewni, że doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości. W naszym kraju każdy obywatel ma prawo zgłaszać swoje obawy, a prokurator musi się nimi zająć. My kolejnych pytań się nie boimy. Nie mamy nic do ukrycia i z pewnością na wszystkie odpowiemy.
Odpowiedzi na pytanie o to, kiedy aquapark zostanie wreszcie otwarty, nikt jednak udzielić nie potrafi.
Doniesienie do prokuratury złożyli miesiąc temu radni SLD Tomasz Czajkowski i Witold Kuźnik.
Prokurator Przystupa: - Pismo radnych jest dość lakoniczne i aby podjąć ewentualne decyzje, musimy ich przesłuchać. Od tego zależą nasze dalsze działania.
Prokurator podkreśla, że choć obaj samorządowcy już 10 dni temu mieli stawić się w prokuraturze na pierwsze przesłuchania, do dziś nie można nawiązać z nimi kontaktu. Niebawem zostanie wyznaczony nowy termin przesłuchania.
- Pierwsze słyszę! - dziwi się Tomasz Czajkowski. O wszczęciu śledztwa dowiaduje się od nas. - Żaden z nas nie dostał z prokuratury żadnego wezwania. Trudno, żebyśmy unikali przesłuchania, o które sami wnosiliśmy.
W swoim piśmie z października radni wskazali na 10 przesłanek, mogących świadczyć o nieprawidłowościach przy budowie aquaparku.
Czajkowski: - Najważniejsza z naszych obaw dotyczy nieodpowiedniego zabezpieczenia interesów gminy, polegającego na przekazaniu spółce Wrocławski Park Wodny działki o wartości 116 mln zł i nieobjęcia w zamian za to dodatkowych udziałów w owej spółce.
Radnych zastanawia także wybór na wykonawcę inwestycji niemieckiej firmy InterSPA i "wyraźne uprzywilejowanie ww. firmy w trakcie rozstrzygnięcia zapytania ofertowego".
- Aquapark wciąż nie generuje przychodów, więc nie ma z niego wpływów do miejskiej kasy. A lada moment to właśnie miasto będzie musiało wyłożyć publiczne pieniądze na spłatę zaciągniętego przez spółkę kredytu - twierdzi Czajkowski, odnosząc się do ubiegłotygodniowego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy WPW SA. Miasto i InterSPA miały podjąć na nim decyzję o podniesieniu kapitału początkowego spółki. Z budżetu miasta na ten cel ma być przeznaczone 5 mln zł. Posiedzenie zostało zawieszone do 4 grudnia.
Aquapark bada już CBA, a na przełomie roku - również z doniesienia SLD - kontrolę przeprowadzi tam jeszcze Najwyższa Izba Kontroli. Jednak szefostwo firmy bagatelizuje decyzję o wszczęciu śledztwa przez prokuraturę.
Krzysztof Kiniorski, dyrektor Wrocławskiego Parku Wodnego: - Doniesienia radnych SLD nie ma co komentować, bo najlepiej komentuje się samo. Mowa w nim jedynie o szeregu potencjalnych zarzutów. Czyli radni sami nie są pewni, że doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości. W naszym kraju każdy obywatel ma prawo zgłaszać swoje obawy, a prokurator musi się nimi zająć. My kolejnych pytań się nie boimy. Nie mamy nic do ukrycia i z pewnością na wszystkie odpowiemy.
Odpowiedzi na pytanie o to, kiedy aquapark zostanie wreszcie otwarty, nikt jednak udzielić nie potrafi.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




