Wykonawca wrocławskiego stadionu wybrany nielegalnie?
10.07.2010
, aktualizacja: 10.07.2010 11:55
Umowa miasta z niemiecką firmą Max Bögl na budowę wrocławskiego stadionu na Euro 2012 została zawarta z naruszeniem prawa - twierdzi Urząd Zamówień Publicznych. Miasto jednak uważa kontrakt za ważny i zapewnia, że budowa stadionu nie jest zagrożona.
ZOBACZ TAKŻE
- Piłkarski stadion na Euro 2012 zgodnie z planem (22-07-10, 21:40)
- Prawny spór nie może zaszkodzić budowie stadionu (17-07-10, 09:00)
- Max Boegl może legalnie kontynuować budowę stadionu (09-08-10, 16:44)
- UZP nie ustępuje w sprawie umowy na budowę stadionu (30-07-10, 13:20)
- Wrocław odpowiada UZP w sprawie umowy na stadion (20-07-10, 21:18)
- Dutkiewicz: nowego wykonawcę trzeba było wybrać szybko (11-07-10, 20:21)
- Niemcy obiecują: stadion na Maślicach będzie na czas (23-04-10, 06:00)
- UEFA mobilizuje Wrocław do szybszej budowy stadionu (24-03-10, 18:56)
- Budowniczym stadionu na Euro będą patrzeć na ręce (26-02-10, 20:25)
- Niemcy wchodzą na plac budowy stadionu na Maślicach (24-02-10, 19:35)
- Stadion na Maślicach: Miasto może przejąć plac budowy (02-02-10, 20:22)
- Czy można wybrać z wolnej ręki wykonawcę stadionu? (12-01-10, 08:00)
- Wrocław zrywa umowę z wykonawcą stadionu na Euro (30-12-09, 10:48)
SERWISY
Przypomnijmy: 30 grudnia 2009 r. miasto zerwało kontrakt na wykonanie stadionu z Mostostalem Warszawa, który rok wcześniej wygrał przetarg. Powodem takiej decyzji były sięgające trzech miesięcy opóźnienie prac i łamanie zapisów umowy. Nowego wykonawcę, doświadczoną w budowie takich obiektów niemiecką firmę Max Bögl, wybrano w styczniu. W pod koniec lutego jej ekipy weszły na budowę.
Zastrzeżenia Urzędu Zamówień Publicznych wzbudził tryb wyboru nowego wykonawcy. Według wyników kontroli, o których napisała w sobotę "Rzeczpospolita", miasto nie mogło zastosować formuły"z wolnej ręki". Według urzędników można go zastosować wyłącznie pod kilkoma warunkami. Jednym z nich jest wyjątkowość zaistniałej sytuacji, a zdaniem kontrolerów rozwiązanie umowy taką nie jest, bo to ryzyko przewidziane w umowach. UZP twierdzi też, że nawet po zerwaniu umowy z Mostostalem, był czas, by wyłonić nowego wykonawcę w nowym przetargu.
Urząd na razie przesłał wnioski z kontroli do władz Wrocławia, które mogą wnieść do nich zastrzeżenia. Jeśli nie zakończy to sporu, ostatecznie sprawę rozstrzygnie Krajowa Izba Odwoławcza. Jej werdykt powinien zapaść w ciągu półtora miesiąca i będzie wiążący zarówno dla miasta, jak i dla UZP.
Co się stanie, jeśli KIO podzieli pogląd kontrolerów urzędu? W skrajnym przypadku spowoduje to konieczność rozwiązania umowy z Maksem Böglem i opuszczenie jego ekip terenu budowy stadionu oraz przeprowadzenie całej procedury przetargowej od nowa. To oznaczałoby, że z budową stadionu Wrocław może nie zdążyć na turniej w 2012 roku.
Marcin Garcarz, rzecznik prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza, twierdzi jednak, że takiego zagrożenia nie ma: - Budowa stadionu nie jest niczym zagrożona, bo umowa z Maksem Böglem jest ważna. Spodziewaliśmy się, że UZP może mieć uwagi do sposobu, w jakim wyłoniliśmy nowego wykonawcę, a wszystko dlatego, że polskie prawo o zamówieniach publicznych daje możliwość różnych interpretacji tych samych przepisów. Jesteśmy jednak pewni, że dokonując wybory firmy Max Bögl w trybie z wolnej ręki, postąpiliśmy zgodnie z obowiązującym prawem. Konsultowaliśmy to z najlepszymi ekspertami w tej dziedzinie i według nas przesłanki, żeby zastosować ten tryb, na pewno nastąpiły - powiedział "Gazecie".
Zastrzeżenia Urzędu Zamówień Publicznych wzbudził tryb wyboru nowego wykonawcy. Według wyników kontroli, o których napisała w sobotę "Rzeczpospolita", miasto nie mogło zastosować formuły"z wolnej ręki". Według urzędników można go zastosować wyłącznie pod kilkoma warunkami. Jednym z nich jest wyjątkowość zaistniałej sytuacji, a zdaniem kontrolerów rozwiązanie umowy taką nie jest, bo to ryzyko przewidziane w umowach. UZP twierdzi też, że nawet po zerwaniu umowy z Mostostalem, był czas, by wyłonić nowego wykonawcę w nowym przetargu.
Urząd na razie przesłał wnioski z kontroli do władz Wrocławia, które mogą wnieść do nich zastrzeżenia. Jeśli nie zakończy to sporu, ostatecznie sprawę rozstrzygnie Krajowa Izba Odwoławcza. Jej werdykt powinien zapaść w ciągu półtora miesiąca i będzie wiążący zarówno dla miasta, jak i dla UZP.
Co się stanie, jeśli KIO podzieli pogląd kontrolerów urzędu? W skrajnym przypadku spowoduje to konieczność rozwiązania umowy z Maksem Böglem i opuszczenie jego ekip terenu budowy stadionu oraz przeprowadzenie całej procedury przetargowej od nowa. To oznaczałoby, że z budową stadionu Wrocław może nie zdążyć na turniej w 2012 roku.
Marcin Garcarz, rzecznik prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza, twierdzi jednak, że takiego zagrożenia nie ma: - Budowa stadionu nie jest niczym zagrożona, bo umowa z Maksem Böglem jest ważna. Spodziewaliśmy się, że UZP może mieć uwagi do sposobu, w jakim wyłoniliśmy nowego wykonawcę, a wszystko dlatego, że polskie prawo o zamówieniach publicznych daje możliwość różnych interpretacji tych samych przepisów. Jesteśmy jednak pewni, że dokonując wybory firmy Max Bögl w trybie z wolnej ręki, postąpiliśmy zgodnie z obowiązującym prawem. Konsultowaliśmy to z najlepszymi ekspertami w tej dziedzinie i według nas przesłanki, żeby zastosować ten tryb, na pewno nastąpiły - powiedział "Gazecie".
- 118 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Jeśli cos złego stanie sie z tym kontraktem...
jarbres
10.07.10, 18:01
...to Platformo Obywatelska zapomnij o swoim bastionie jakim jest Wrocław. Takich rzeczy Wrocławianie nie wybaczą. Jeśli okaże sie, że urzędowe lobby przeniesie mistrzostwa do Krakowa, to »
-
Wykonawca wrocławskiego stadionu wybrany nieleg...
barbaan
10.07.10, 23:05
Halo!Nie rozumiem, dlaczego jezeli UZP zakwestionowala rodzaj wyboru nowego generalnego wykonawcy stadionu w konsekwencji z naruszeniem prawa (jest to wykroczenie cywilne) pomimo to miasto »
-
Wykonawca wrocławskiego stadionu wybrany nieleg...
tentutaj
11.07.10, 10:48
Jestem za monarchią.Cała ta pseudo demokracja z setkami swoich instytucji kontrolnych to jednawielka bzdura.Burmistrzowie, prezydenci i inni tacy zamiast zastanawiać się co zrobić abybyło »
Najczęściej czytane24 htydzień




