Mostostal nadal nie zapłacił za prace podwykonawcom

Michał Kokot
10.03.2010 , aktualizacja: 09.03.2010 19:18
A A A Drukuj
Firmy, które pracowały dla Mostostalu Warszawa przy budowie stadionu na Euro 2012, od listopada nie mogą doprosić się zapłaty za wykonane prace. - Spółka twierdzi, że nie może zapłacić, bo miasto się z nią nie rozliczyło - mówią. Tymczasem Wrocław przelał Mostostalowi ostatnią transzę 1 marca
Marzec 2010. Podwykonawcy Mostostalu, który już nie buduje stadionu na Maślicach, twierdzą, że firma jest im winna ponad 4 mln zł
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Marzec 2010. Podwykonawcy Mostostalu, który już nie buduje stadionu na Maślicach, twierdzą, że firma jest im winna ponad 4 mln zł
Miasto rozwiązało z Mostostalem umowę na budowę wrocławskiego stadionu z powodu kilkumiesięcznego opóźnienia przy jego pracach. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz twierdził, że gdyby firma nadal budowała stadion, to nie zdążyłaby z jego oddaniem na Euro 2012. Umowa została rozwiązana pod koniec grudnia, ale rozwód trwał jeszcze przez kilka tygodni.

Obie strony dopiero w połowie lutego zakończyły negocjacje dotyczące wysokości kar naliczonych za opóźnienia przy budowie. Pod koniec miesiąca plac budowy przejął nowy wykonawca - niemiecka firma Max Bögl. Jej pracownicy weszli na budowę w poniedziałek 1 marca.

Na placu boju pozostali jednak podwykonawcy pracujący dla Mostostalu. Właściciele firm Akme i Yoneco twierdzą, że warszawska spółka jest im winna w sumie ponad 4 mln zł za wykonane prace. - Nadal nie zapłacono nam faktur za listopad. Mostostal nie chce przyjmować też nowych - m.in. za grudzień i roboty dodatkowe, które na jego rzecz wykonywaliśmy - mówi Augustyn Jończyk, właściciel firmy Yoneco, która była zleceniobiorcą innej firmy, wrocławskiego Akme.

- Niedawno spotkałem się z przedstawicielem Mostostalu. Oświadczył, że nie może nam zapłacić, bo nie zostały załatwione formalności z miastem, które jest wciąż winne spółce pieniądze - mówi Zdzisław Wiśniewski, prezes Akme.

Takie argumenty dziwią miasto. - Ostatnie dwie transze pieniędzy, w sumie 18 mln zł, zapłaciliśmy Mostostalowi w poniedziałek 1 marca. Kaucję, która była zamrożona, zwolniliśmy 18 lutego, a wszystkie formalności zostały załatwione wraz z przekazaniem dokumentacji budowy i wejściem na jej plac nowego wykonawcy - wylicza Paweł Czuma z biura prasowego urzędu miasta.

Czuma dodaje, że miasto, zawierając ugodę, zażądało, by Mostostal rozliczył się z podwykonawcami najpóźniej do połowy maja. Przyznaje jednak, że jeśli spółka się z tego nie wywiąże, bardzo trudno będzie wyciągnąć wobec niej konsekwencje.

Podwykonawcy twierdzą tymczasem, że Mostostal gra na czas, by zapłacić im znacznie mniej, niż wynika z faktur. - Dla mojej firmy te pieniądze to być albo nie być, bo byliśmy niemal całkowicie zaangażowani w tę inwestycję - mówi Jończyk.

Podwykonawcy grożą, że jeśli Mostostal nie zgodzi się na zapłatę w tym tygodniu, pójdą do sądu. - Najgorsze jest jednak to, że mamy fatalnie skonstruowaną umowę, która nie pozwala nam na jej wypowiedzenie i zerwanie nawet z winy Mostostalu - twierdzi Jończyk.

Mostostal nie chciał komentować sprawy. - Zarząd spółki podjął decyzję, że nie będzie w ogóle wypowiadać się na temat tej inwestycji - mówi Kinga Drózd z biura prasowego Mostostalu Warszawa.

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów