Urbancard - karta miejska, która miała być rewolucją
Już dawno nic nie wzbudziło we wrocławianach takich emocji i tak ich nie rozsierdziło jak wprowadzony w 2010 roku system urbancard.
Tekst dr. Andrzeja Dybczyńskiego 'Jestem baronem. Nie chcę dłużej żyć w średniowieczu' zapoczątkował gorącą dyskusję o wrocławskiej Alma Mater.
Już dawno nic nie wzbudziło we wrocławianach takich emocji i tak ich nie rozsierdziło jak wprowadzony w 2010 roku system urbancard.
Synoptycy uprzedzali i tak się stało: w nocy z niedzieli na poniedziałek zaczął padać śnieg. I to nie prószyć, ale śnieżyć na całego. Odczuli to z samego rana kierowcy i pasażerowie komunikacji miejskiej.
Nikt nie przeżył katastrofy samolotu prezydenckiego Tu-154 w Smoleńsku. Na pokładzie był prezydent Lech Kaczyński z żoną oraz najważniejsze osoby w państwie. Wśród nich Dolnoślązacy.
Przy stadionie miał powstać wygodny parking dla autobusów i pętla komunikacji miejskiej. Ale właścicielka gruntów nie przyjęła zaoferowanej przez miasto kwoty. Została wprawdzie wywłaszczona, ale sprawa nie została zamknięta.
Pierwszy numer 'Gazety Dolnośląskiej' ukazał się 16 marca 1990 roku. Początkowo byliśmy tygodnikiem, a raczej nieregularnikiem, by wreszcie wskoczyć w rytm dziennika. Gazetą kierowało troje naczelnych: Leszek Budrewicz, Barbara Piegdoń-Adamczyk i Jerzy Sawka.
W listopadzie 2009 roku, gdy radny PiS Piotr Kuczyński zaproponował wykrojenie z Promenady Staromiejskiej bulwaru poświęconego rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu, z protestem w sprawie zmiany nazwy historycznej wystąpiło zarówno Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia, jak i Komisja Nazewnictwa. Mimo to klub PiS z projektu nie zrezygnował, tylko go wykorzystał do politycznej awantury.
Od kilku lat mówi się, że przez miasto będzie kursować po wydzielonym torowisku nowoczesny tramwaj, który zawsze będzie miał zielone światło. Niestety życie weryfikuje te plany.